“Na błędach! Poradnik–odradnik” Pauliny Młynarskiej

Jeśli znajdę się w sklepie, gdzie można kupić książki, jakaś siła tajemna ciągnie mnie bezwiednie do półek zapełnionych grubszymi czy cieńszym tomami. Niezależnie od tego, czy mam zamiar coś kupić, czy nie – przeglądam wszystko, co wpadnie mi w oko.

Do “Poradnika – odradnika” Pauliny Młynarskiej podchodziłam wiele razy. Znalazłam go w pobliskim Carrefourze, w którym jestem kilka razy tygodniowo. Kartkowałam, oglądałam dokładnie z jednej oraz drugiej strony podczas każdej wizyty w tym sklepie. Podobał mi się, chciałam go mieć, chciałam go przeczytać, ale… Zdawało mi się, że nie lubię autorki. Czułam do niej właściwie nieuzasadnioną niczym dziwną niechęć. No cóż… Na dobrą sprawę niewiele o niej wiedziałam. Zbyt mało, by mieć wiarygodne zdanie. Po długim okresie czajenia się, podjęłam wreszcie decyzję – kupuję!

odradnikmlynarska

Kupiłam i przeczytałam.

Można powiedzieć odbyło się to jednym tchem. Kiedy skończyłam było mi żal, że to już. No jak to koniec, ja chcę więcej, chcę czytać jeszcze i jeszcze! “Na błędach! Poradnik – odradnik” przede wszystkim podoba mi się wizualnie. Pomysłowo wydany – do połowy czytamy poradnik, potem książkę odwracamy i pojawia się odradnik. Wszystko jest przejrzyste, z zakreśleniami, szerokimi marginesami, dużą ilością zdjęć autorki. Naprawdę przyjemnie trzyma się taką książkę w dłoniach.

Treść troszkę mnie zaskoczyła. Na plus.

Najłatwiej uczyć się na swoich błędach. Z błędów cudzych też można jednak wyciągnąć dobre wnioski dla siebie.

“Na błędach! Poradnik – odradnik” wcale nie jest tak naprawdę żadnym poradnikiem. Dla mnie to raczej rodzaj autobiografii. Paulina Młynarska opowiada kilkanaście historii ze swojego życia. Niekoniecznie pięknych i radosnych. Jednak każda z nich napełnia czytelnika optymizmem. Każda opowiedziana jest niesamowicie lekkim i przystępnym stylem. Czytając miałam wrażenie, że siedzę i rozmawiam z przyjaciółką. Dostrzegłam w niej prawdziwego człowieka, z zaletami i wadami, popełniającego błędy, przechodzącego przez życiowe burze, przeżywającego wzloty i upadki. To nie tylko osoba znana z telewizji. To normalna kobieta. Kobieta znająca swoją wartość, kochająca życie. Feministka mówiąca śmiało o tym co myśli. Bardzo sympatyczna osoba.

Dowiedziałam się wielu rzeczy o autorce, o których nie miałam pojęcia. Ze zdziwieniem odkryłam ile mam z nią wspólnego. Jak bardzo podzielam niektóre jej poglądy i punkt widzenia pewnych rzeczy. Polubiłam ją. Nawet bardzo.

Cieszę się, że zdecydowałam się tę książkę kupić. Nie zmieniła ona w żaden sposób mego życia. Napełniła mnie jednak dobrą energią, optymizmem, jakoś tak uporządkowała mi sposób myślenia. Bardzo mi się podobała. Moja opinia jest oczywista – polecam!

Ania

1,536 total views, 1 views today

  • Właśnie w tym rzecz, że aktorzy i ogólnie osoby znane też są ludźmi jak my. Też popełniają błędy, też żałują pewnych spraw. Są pod ciągłą obserwacją, więc jest im jeszcze ciężej niż nam. Chętnie przeczytam tę książkę, skoro napawała Cię optymizmem, bo właśnie tego ostatnio dla siebie poszukuję ;)

  • Ha! Mam ten sam problem jak idę na zakupy. Niezależnie od tego czy idę do sklepu po bułki i dojrzę tam stoisko z książkami, czy zobaczę antykwariat na horyzoncie, to jakaś tajemna siła każe mi tam iść. Trudna sprawa, zwłaszcza, że nie zawsze mogę przygarnąć kolejną książkę… Co do Pauliny Młynarskiej – ja akurat ją lubię, chociaż książki jeszcze nie czytałam. Jeśli będę miała okazję, zajrzę na pewno :)

  • Lubię takie książki! Niby lekkie, niby poradnikowe i w zasadzie, jak napisałaś, życia nie zmienią, ale mają w sobie coś fajnego. Na przykład ten optymizm, czy choćby możliwość spojrzenia na pewne oczywiste sprawy zupełnie inaczej.

  • Aniu widzisz, a ja miałam tą pozycję w rękach z wygranej w radiu i ją odsprzedałam… Podobnie jak ty jakoś byłam uprzedzona do autorki, ale po twojej recenzji nie pozostaje mi nic innego niż pójść pokornie do biblioteki i przeczytać :)

  • A ja autorkę lubię ale książka jakoś nie wpadła mi w ręce a szkoda :) dzięki Twojej recenzji będę wiedziała żeby jednak się za nią rozejrzeć :)

  • To nawet i Paulina Młynarska książki pisze? No to nieźle, faktycznie teraz każdy może zostać „pisarzem”. :D

Facebook