Wild Sea Grass (Yankee Candle)

Hałas kosiarek bywa irytujący. Ale kiedy tylko je usłyszę, mimowolnie się uśmiecham, bo wiem, że wkrótce wyjdę na spacer i spędzę cudowny czas na delektowaniu się zielonym pachnącym latem. Uwielbiam zapach trawy. Świeżej, dopiero co skoszonej. Uwielbiam zapach siana. Wysuszonego, rozgrzanego słońcem. Przypomina mi to moje sielskie anielskie dzieciństwo i wieś, do której z radością zawsze wracam. Jak to dobrze, że zapach mojej wsi mogę czuć również w moim mieście. Ostatnio nawet w moim domu.

wildseagrass1

 

Kiedy zobaczyłam na stoisku z zapachami wosk Wild Sea Grass od Yankee Candle, od razu pomyślałam, że to mi się spodoba. Wzięłam go natychmiast w ręce, przyłożyłam w okolice nosa. Nie mogło być inaczej. To naprawdę trawa. Choć nie taka soczyście zielona, prosto spod kosiarki. Na sucho zapach oszołomił mnie w sekundzie. Musiałam go mieć!

Odpaliłam wosk w kominku.

Prawdopodobnie trochę zasugerowałam się tą nazwą. Prawdopodobnie tak to właśnie było. Ale…

Zamknęłam oczy.

Znalazłam się w nadmorskiej okolicy. Wietrznej i piaszczystej. W ciepły, choć nie upalny dzień. Niczym klepsydra z dłoni do dłoni przesypuję rozgrzany biały pył, zakopuję w nim stopy, próbuję palcem wyrysować jakiś napis. Przede mną szumi morze, wokół szeleszczą trawy i turkusowy cienki szalik w grochy, który zawiązałam na słomkowym kapeluszu. Po niebie przesuwają się mięciutkie puszyste marzenia, a ja zawsze doszukam się w nich dobrej wróżby. Promyki słońca pieszczą piegi, moje dłonie zgarniają z twarzy niesforne rozwiane podmuchami włosy. Wyjmuję butelkę z wodą. Otwieram. Mięta i cytryna. Do tego ten obłędny zapach traw. Leniwe chwile, kiedy nic nie muszę. Chwilo trwaj!

Chwile z Wild Sea Grass tak właśnie wyglądają. Zapach trawy dominuje, ale miesza się tu z innymi roślinami, delikatnie przebija się nuta mięty i cytrusów (dla mnie to cytryna). Orzeźwiający. Wyrazisty, ale lekki i absolutnie nie należy do nachalnych. Roznosi się po pomieszczeniach, wypełnia niebanalnym intrygującym aromatem, długo w nich się utrzymuje. Doskonały na upalne wieczory na tarasie. Zapach wakacji na wsi. Najlepiej nadmorskiej ;)

Moja opinia o wosku Yankee Candle nazwanym Wild Sea Grass może być tylko jedna – idealny. To zapach, który niesamowicie przypadł mi do gustu, oczarował, uwiódł. Co bardzo ważne – podoba się również moim mężczyznom. Kot tradycyjnie omija kominek z daleka ;)

Myślę, że zdecyduję się na Wild Sea Grass świecę. Bez dwóch zdań polecam!

Znasz ten zapach? Wypróbuj. Podejrzewam, że Ci się spodoba.

(cała w trawie) Pozdrawiam!

Ania

885 total views, 1 views today

  • Ja przy nim spasowałam, moja wyobraźnia nie poszła w podobnym do twojego kierunku, ale chyba nadrobię bo opis bardzo plastyczny i wpływa na wyobraźnię. Za to Beach holiday mi się spodobał, ładny, mocno perfumowany zapach :)

    • Beach holiday czeka na swoją kolej, jeszcze nie paliłam. Ale na sucho podoba mi się bardzo, ma szansę zostać następnym (jednym z wielu) ulubionych :)

      • Ja ostatnio przy córce mam zakaz palenia (uczulenie), więc też mam zaległości. Ale zapachy to jedna z kilku przyjemności poprawiających humor, więc całkiem nie porzucam.

  • Ela Lis

    Uwielbiam woski Yankee Candle! tego zapaszku jeszcze nie mam ale brzmi zachęcająco :)

Facebook