“Pieczara gromów” – Dean Koontz

Rzadko sięgam drugi raz po tę samą lekturę. Najczęściej dzieje się tak wtedy, gdy niesamowicie mi się ona podobała. Bywa jednak, że czasami zawodzi mnie pamięć. Książkę “Pieczara gromów” Deana Koontza czytałam po raz pierwszy kilka, może nawet kilkanaście lat temu. Sądzę, że wtedy powieść nie wywarła na mnie piorunującego wrażenia, gdyż kompletnie nie pamiętałam o czym opowiada. Ostatnio postanowiłam ją sobie przypomnieć. Nie żałuję.

Książka jest stosunkowo cienka, ale bogata w wydarzenia.

Główna bohaterka – Susan Thorton uległa wypadkowi. W szpitalu budzi się ze śpiączki i przy pomocy przystojnego i pełnego czaru lekarza próbuje odzyskać swoją przeszłość. Amnezja obejmuje tylko niektóre fragmenty jej wcześniejszego życia. Wspomnienia zdarzeń, o których Susan wolałaby na zawsze zapomnieć stają jej przed oczami w dosłownym znaczeniu tego słowa.

Wiele lat wcześniej w tytułowej Pieczarze Gromów Susan była świadkiem bestialskiego morderstwa dokonanego na jej chłopaku. Oprawcy zostali dzięki zeznaniom dziewczyny skazani, od tamtej pory jak jej wiadomo również nie żyją. Nagle pojawiają się przed bohaterką i pragną wyrównać rachunki.

Akcja cały czas trzyma w napięciu. I trzeba przyznać, że jest ciekawa, nie ma tutaj miejsca na nudę.

“Pieczara gromów” – moja opinia.

Książka zdecydowanie zasługuje, by nazwać ją dobrą. Nie doskonałą, ale naprawdę dobrą. Czytałam ją szybko i z dużym zainteresowaniem. Postać Susan – wykreowana po mistrzowsku, wszystkie jej zachowania i emocje jak najbardziej do mnie przemówiły. Polubiłam ją i już! Na swój sposób podobali mi się też jej wrogowie.

W lekturze znalazłam dokładnie to, czego po Deanie Koontzu się spodziewałam. Są tajemnice, niespodzianki, żywe trupy, makabryczne opisy, dużo strachu, manipulacje i zwroty akcji. Jest też nieco irytujący wątek miłosny, który jednak da się przełknąć. Było pięknie i tylko cały czas myślałam “ Proszę nie zepsuj tej dobrej książki słabym zakończeniem”. Tak…

Zakończenie jest słabe. Mdłe i naciągane. Mało wiarygodne. Nie podobało mi się. Rozczarowało. Nie zadowoliło. Zepsuło całą radość czytania. Pomimo zastosowanych elementów zaskoczenia, które przecież tak lubię. Wiem już czemu książka nie zapisała się po pierwszym razie w mojej pamięci. No szkoda.

Czy polecam?

Tak. Polecam. “Pieczara gromów” jest dobra i myślę, że dla wielu czytelników zakończenie mimo wszystko będzie satysfakcjonujące. Ja kolejny raz nie wezmę jej do rąk, jednak uważam, że raz na pewno warto przeczytać.

Przeczytasz?

Pozdrowienia!

Ania

1,324 total views, 3 views today

  • Ewa Jank

    Dzięki za polecenie nie znam autora a tematyka w moim guście

    • Jeśli nie znasz Koontza, to koniecznie przeczytaj jego „Szepty”, polecam je zawsze i wszędzie aż do znudzenia, moim zdaniem to jego najlepsza książka :)

      • Ewa Jank

        Ok dzięki bardzo :)

Facebook