muffinki kakaowe z wiśniami

Gdy żyje się pod jednym dachem ze słodkolubnymi facetami, którzy domagają się normalnego (w sensie zwykłego – żadnych zdrowych wynalazków!) niedzielnego ciasta, czasami trzeba ulec ich zachciankom. Problemem jest to, że często bywa trudno oprzeć się pachnącym niezdrowym wypiekom… Można oczywiście upiec coś, za czym się samemu nie przepada (praktykowałam wielokrotnie – sprawdza się idealnie). Ale jednak raz na jakiś czas, coś naprawdę dobrego na niedzielę ostatecznie upiec można.

W ostatnią niedzielę poszłam drogą najprostszą. Upiekłam muffinki. Najzwyklejsze, niezdrowe i bardzo smaczne. A co tam, jedna mi nie zaszkodzi!

Muffinki kakaowe z wiśniami.
12 sztuk

składniki suche:

30 dag mąki
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
3 łyżki kakao

garść wiśni
(mogą być mrożone – bez wcześniejszego rozmrażania!)

składniki mokre:

15 dag masła
15 dag cukru
170 ml mleka
2 jajka

 

muffinzwisnia

  1. Rozgrzej piekarnik do temperatury 200 stopni C.
  2. Formę do muffinów wyłóż papilotkami.
  3. W rondelku roztop masło z cukrem (na małym ogniu, często mieszając, aby cukier się dobrze rozpuścił). Odstaw do lekkiego przestudzenia.
  4. Wymieszaj w dzbanku jajka z mlekiem.
  5. Wsyp do miski mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sól. Połącz dokładnie. Dodaj wiśnie, wymieszaj. Zrób wgłębienie na środku.
  6. Wlej do miski z suchymi składnikami jaka z mlekiem i roztopione masło z cukrem.
  7. Wszystko krótko wymieszaj za pomocą metalowej łyżki. Pamiętaj, ciasto ma być grudkowate, a długie mieszanie sprawi, że babeczki wyjdą gumiaste i niesmaczne.
  8. Nałóż ciasto do formy (do 3/4 objętości).
  9. Wsadź muffiny do piekarnika na ok 25 minut (sprawdzaj patyczkiem, czy już są upieczone).

Smacznego!

muffinzwisnia2

 

 

Skusiłam się na jedną sztukę. Absolutnie nie żałuję ;)

Muszę jednak zaznaczyć, że po dwóch tygodniach idealnie czystego jedzenia (bez cukru, glutenu, mleka i wszelkiego nabiału, kawy, czarnej herbaty, oczywiście mięsa i wszelkich chemicznych i niezdrowych dodatków) mój organizm od razu się zorientował iż napycham go czymś niewłaściwym. Po jednej babeczce zapchały mi się zatoki. I nie ma opcji, że to od czegoś innego.

Człowiek jest mądrze skonstruowany. Organizm doskonale wie, co mu służy, a co nie. I wysyła sygnały, kiedy robisz coś nie tak. I od Ciebie tylko zależy, czy te sygnały zechcesz usłyszeć i odpowiednio zareagować.

Namawiam Cię po raz kolejny na zdrowe odżywianie. Spróbuj jeść czysto. Daj sobie dwa tygodnie. Nawet te 10 dni detoksu wystarczą (chociaż to wcale nie musi być ten Happy Detoks Kasi Bem, może być cokolwiek byle było to prawdziwe i naprawdę zdrowe jedzenie). Jestem przekonana, że poczujesz różnicę. A Twoje ciało i dusza podziękują Ci stokrotnie. Spróbuj.

Ja wracam do moich zdrowych nawyków. Muffinka raz na jakiś czas nie zaszkodzi, byle jednak nie zdarzała się zbyt często. Na codzień – tylko wartościowe jedzenie. Zdrowe i prawdziwe. Takie, które daje siłę i dobrą kondycję. Bo jesteś tym, czym jesz.

Pozdrowienia i buziaki!

Ania

1,241 total views, 1 views today

  • Jakie pyszności! Ale bym schrupała takiego muffinka.

  • Jestem coraz bardziej zdecydowana na detoks, mam nadzieję, że tam głodzenia nie będzie, bo do pracy muszę chodzić. Ciekawa jestem jak moje zatoki zareagują. A ja miałam nadzieję, że takie domowe, małe co-nieco aż tak bardzo nas nie truje :-( Po tym przykładzie widać, jak bardzo nasze codzienne odżywianie odbiega od normy. I zdziwienie ogólne skąd tyle alergii i innych dziwnych chorób. Pozdrawiam :-)

Facebook