“Kątem oka” Dean Koontz – moja opinia

Szaro-bura pogoda. Gęste chmury szczelnie zasłaniają niebo, krople deszczu posępnie uderzają o parasol. Na przystanku coraz większy tłum. A w mojej torebce coraz bardziej zniecierpliwiona lektura. Podjeżdża tramwaj. Wsiadam, zajmuję miejsce i natychmiast przenoszę się w świat wykreowany przez mego ulubionego  Deana Koontza. Z radością i smutkiem. Bo wiem, że dziś z tego świata już wyjdę na dobre.

Przeczytałam. Zdecydowanie warto było tachać tomisko każdego dnia w torbie.

“Kątem oka” Dean Koontz.

Polecam!

 

katemoka1

 

O czym opowiada?

Czterech głównych bohaterów. Poznajemy ich stopniowo i bardzo dokładnie. Początkowo każdego z osobna. W pewnym momencie okazuje się, że ich losy łączą się nierozerwalnie.

Bartholomew Lampion – niezwykły chłopiec, który przychodzi na świat w niecodziennych okolicznościach. W wieku trzech lat traci wzrok. A jednak mimo tego widzi więcej niż inni.

Enoch Cain Junior – morderca psychopata. Obsesyjnie szuka swojego wroga, o którym wie jedynie to, że ma on na imię Bartholomew.

Angel White – dziewczynka urodzona jako następstwo gwałtu dokonanego na nieletniej córce pastora. Przyszła na świat niemal dokładnie w tym samym czasie, choć zupełnie innym miejscu, co Bartholomew. I ma z nim wiele wspólnego.

Tom Vanadium – były ksiądz, obecnie policjant. Tropi Enocha Caina. Aż do śmierci. A nawet i po niej.

Przenosimy się od jednej postaci do następnej, z jednego miejsca do kolejnego. Poznajemy ich losy, rodziny, wszelkie okoliczności wszystkich zdarzeń, motywy działań, portrety psychologiczne. Powieść napisana jest językiem niezwykle obrazowym i łatwym w odbiorze. Wątki na początku zupełnie rozdzielone, coraz bardziej na siebie nachodzą. Mieszają się elementy dramatu, horroru, powieści obyczajowej, kryminału, przeplatane wstawkami science-fiction. Od pierwszych stron czułam zainteresowanie i żal, że muszę czasami przerywać lekturę. Bo ta lektura naprawdę wciąga.

Moja opinia.

Książka Deana Koontza “Kątem oka” jest powieścią obszerną. Chwilami przegadaną, a jednak nie męczy. Przeżywamy chwile grozy, śmiechu, tajemnice, niespodzianki. “Kątem oka” to Koontz w bardzo dobrym wydaniu, takiego właśnie go kocham. To jedna z lepszych jego powieści. Zdecydowanie tak. Pięknie opisana psychika bohaterów, wyjaśniony ich sposób myślenia i postępowania, wiemy co, jak i dlaczego. No i narracja z kilku punktów widzenia – świetna. Szczególnie podobała mi się w wykonaniu Enocha Caina Juniora.

Aby jednak nie było zbyt cukierkowo… Zachwycam się, ale zachwyt nie jest ślepy. Są rzeczy, które wolałabym widzieć inaczej.

Całą książkę trochę psuje końcówka.

Przede wszystkim zbędne są ostatnie strony. Dalsze losy Bartholomew mogły zostać tajemnicą. Ewentualnie można je było zamknąć w kilku zdaniach, resztę zostawić czytelnikowi. Sposób ich opisania wyraźnie odstaje od wcześniejszych rozdziałów. Nie podobało mi się.

Nie podobała mi się również jeszcze jedna rzecz. Powieść jest obszerna. Początek i środek pełen szczegółów, niekoniecznie mających znaczenie dla całej fabuły, ale to jest ok, nie przeszkadzało mi, czytało się miło. Pod koniec odniosłam jednak wrażenie, iż autor nagle zorientował się, że tworzy kolosa i postanowił się streszczać. No jak można było zakończyć sprawę Caina jednym zdaniem??? Brakowało mi szczegółów w jaki sposób Junior dotarł do tej sceny finałowej, brakowało mi jego punktu widzenia już po decydującym rozstrzygnięciu. Brakowało mi jeszcze kilku rzeczy. No cóż…

Ogólnie powieść “Kątem oka” Deana Koontza bardzo polecam. Na pewno warto przeczytać. Jest po prostu interesująca. Bardzo się cieszę, że po nią sięgnęłam. Ty też to zrób :)

Ciekawa jestem jaka jest Twoja ulubiona książka Koontza… Moją są oczywiście SZEPTY. Polecam je również :)

Pozdrowienia i uściski!

Ania

729 total views, 1 views today

Facebook