“Człowiek nietoperz” Jo Nesbo

Po “Pierwszym śniegu” i „Pentagramie” Jo Nesbo w moje ręce wreszcie trafiła pierwsza w kolejności książka z całej serii o komisarzu Harrym Hole’u. Książka, na którą bardzo długo i niecierpliwie czekałam w bibliotecznej kolejce i którą przeczytałam bardzo szybko. Książka, w której co i rusz słuchamy ku mojemu miłemu zaskoczeniu, jednej z moich ulubionych piosenek. I aby wprowadzić się w klimat, od piosenki właśnie dziś zaczniemy.

Nick Cave & Kylie Minogue – Where The Wild Roses Grow

O czym jest książka?

Komisarz Harry Hole przybywa do Australii, by pomóc w wyjaśnieniu sprawy zamordowanej Norweżki. Wiele wskazuje, że zbrodni dokonał seryjny morderca. Zanim Hole rozwiąże zagadkę – pozna trochę historii Aborygenów, życie w ciemnych zaułkach i podejrzanych lokalach oraz zawrze kilka bliższych znajomości, a my zapoznamy się z jego własną historią.

Jo Nesbo “Człowiek nietoperz”.

czlowieknietoperz

Moja opinia.

Treść zapowiadała się ciekawie. Niestety akcja toczy się bardzo powoli i chwilami miałam wrażenie, że nic się tam właściwie nie dzieje. Opóźniają ją co jakiś czas wplatane, swoją drogą całkiem ciekawe australijskie legendy. Legendy same w sobie są podpowiedzią i łączą się ze zdarzeniami, ale trochę trudno mi zrozumieć dlaczego każdy napotkany Aborygen opowiada je zagranicznemu policjantowi…

W tych australijskich klimatach trochę ginie główny wątek opowieści. Który zresztą sam w sobie i tak nie jest jakoś szczególnie pociągający. Historia kryminalna mocno mnie tutaj rozczarowała. Podobnie jak i sam sposób jej przedstawienia. Po tych książkach Jo Nesbo, które przeczytałam, oczekiwania miałam ogromne. Liczyłam na tajemnicę, podsuwanie mylących tropów, nieoczekiwane zwroty akcji, zaskakujące rozwiązanie. Nic z tych rzeczy tutaj nie znalazłam.

Bardzo wcześnie domyśliłam się kto jest mordercą. To nie było fajne. Żadnych emocji, żadnej niespodzianki. Jak dobrze, że znam dwa późniejsze tomy serii, bo gdyby “Człowiek nietoperz” faktycznie był moim pierwszym, nie wiem, czy sięgnęłabym po inne dzieła tego autora. Na szczęście Nesbo z kolejnymi książkami rozwija swój kunszt pisarski.

Czy polecam?

Chyba mimo wszystko tak. Czyta się to znośnie. Choć niestety nie zachwyca. Poznajemy jednak lepiej Harrego, a to przydaje się w dalszych książkach z nim w roli głównej. Myślę, że warto się zapoznać z tą pozycją. Choćby po to, by porównać z następnymi. Bez zastanowienia lepszymi. Po które ja na pewno sięgnę :)

Teraz oczekuję w bibliotece na “Karaluchy”… może ktoś niedługo odda…

A Ty znasz jakieś książki Jo Nesbo? Podobały Ci się?

Pozdrawiam!

Ania

968 total views, 1 views today

  • Jeszcze po niego nie sięgnęłaam, chociaż „jego sława idzie przed nim”. Chętnie czytam kryminały, poszukam w swojej bibliotece. Moja jest świetnie zaopatrzona, masa nowości i całe szczęście, bo przez ceny książek z torbami może ich miłośnik pójść.

Facebook