rodzinnie

Na blacie w kuchni stoi dzbanek. Zwykły, szklany, jaki pewno można kupić wszędzie. Taki z metalowym tłokiem i czarną plastikową przykrywką. Kusi oczy raz jaśniejszym, raz ciemniejszym płynem. Dzbanek z herbatą. Dzbanek, który w pewien sposób łączy moją rodzinę. Dzień po dniu.

Bardzo łatwo robić coś całą rodziną, gdy dzieci są małe.

Można:

  • bez problemu jadać wspólne posiłki każdego dnia o stałych porach, bo to Ty wyznaczasz tryb rodzinnego życia
  • chodzić na wspólne spacery w każde miejsce, które tylko przyjdzie Ci do głowy, maluchy uwielbiają być na zewnątrz, zaakceptują każdą propozycję
  • wpakować dzieci do auta i jechać na najbardziej szaloną wycieczkę bliską czy daleką i nikt nie marudzi, że nie jedzie, bo ma inne lepsze swoje własne plany i w ogóle po co zwiedzać kolejne nudne ruiny jeszcze nudniejszego zamku???
  • bawić się, czytać, oglądać, grać w najróżniejsze gry i robić milion innych wspólnych rzeczy

 Z prawie dorosłymi dziećmi sprawa wygląda zupełnie inaczej…

Posiłki.

Każdy wraca o innej porze, nieregularnie, trudno ustalić jakiś harmonogram a tym bardziej razem siąść do stołu. No chyba, że to weekend…

Spacery.

Moi chłopcy wyrośli z wieku, kiedy na spacerki chodzi się z mamusią czy tatusiem… no cóż…

Wycieczki.

No jeśli miejsce jest  wyjątkowo atrakcyjne to oczywiście! Inne przypadki to już niekoniecznie, a właściwie to sami sobie jedźcie, odpocznijcie, a my chętnie zostaniemy w pustym domu.

Filmy i gry planszowe.

Na szczęście ciągle mamy wspólne zainteresowania i upodobania. Już nie tak często co prawda jak kiedyś, ale… “Monopol”, “Filary ziemi”, “Ryzyko”, “Cluedo” czy coś tam innego, albo jakiś  ulubiony film. Do tego dzbanek pełen herbaty. Czas rodzinny. Dobrze spędzony.

Dziś drugi dzień WYZWANIA na blogu “Sen Mai”. Temat brzmi “Rodzinnie”. I wymaga zdjęcia. Moja interpretacja to rodzinna herbata.

dzbanekherbaty

Często nalewamy jej do kubków i każdy udaje się w swoją własną stronę, do swoich własnych spraw i obowiązków. Ale bywa też i tak, że razem z dzbankiem wszyscy spotykamy się w salonie, rozsiadamy się na sofie i w fotelach. Każdy z własnym kubkiem czy też filiżanką w ręce. Wspólnie oglądamy, gramy, rozmawiamy, serial, film, jedna z kilku ulubionych gier planszowych, dyskusje, śmichy i chichy. Bez magicznego dzbanka to nie byłoby to samo. Z herbatą jest przytulniej i bardziej domowo. To herbata, która daje ciepło. Rodzinne.

herbata1

To nie jest nic nadzwyczajnego. Rzecz powszednia. W każdym domu codziennie pije się herbatę. A jednak u nas ten dzbanek ma w sobie coś magicznego. Nie jestem fanką herbaty. Stokroć bardziej wolę kawę. Po herbatę z dzbanka jednak zawsze sięgam.

Ktoś przygotował. Z myślą o całej rodzinie. Wszyscy piją. Ktoś wymyje dzbanek. Historia rozpocznie się na nowo.

herbata

 

Jasiu, zaparz jakąś herbatę.”
“Którą?”
“Wszystko jedno, byle nie pu-erh.”

Domowy herbaciany ekspert z namaszczeniem i zachowaniem wszelkich należnych rytuałów przygotowuje gorący rodzinny napój. Zerkamy ukradkiem czy to już, czy po zapachu wyczujemy co dziś dla nas wybrał…

“Jeszcze chwilę”

Rozpoczynamy rodzinne herbatowanie. Dziś Blue Moon ze sklepu Five o’clock. Jedna z tych, które smakują mi najbardziej.

A TUTAJ znajdziesz inne rodzinne interpretacje tematu.

Do jutra!

Ania

570 total views, 2 views today

Facebook