Pulanna serum pod oczy

Nie zdarza mi się to często. Właściwie prawie nigdy. A jednak dziś przyszłam z recenzją kosmetyku, którego zużyłam troszkę mniej niż połowę. Mało tego. Nie zamierzam go użyć ani razu więcej. Niewiele na jego temat znalazłam opinii w sieci. A jeśli już to super pozytywne – pisane przez dziewczyny, które dostały go “do testów”. Moja opinia będzie zła. Powiem wprost – ten kosmetyk szkodzi.

Pulanna – serum pod oczy 40+ (Belamcanda Eye Serum)

pulannaserumpodoczy1

 

Gdy w ubiegłym miesiącu skończył mi się krem pod oczy Tołpa (pokazywałam go TUTAJ w projekcie denko), postanowiłam kupić coś innego, wypróbować coś, czego jeszcze nie miałam, bo ciągle szukam ideału i nie mogę na niego trafić. Pech chciał, że poszłam do Natury (jak ja nie lubię tej drogerii!!!). Jeszcze większy pech sprawił, że dosyć się spieszyłam. Pechem największym okazała się ekspedientka. Nawet się głupio ucieszyłam, kiedy podeszła z zamiarem pomocy. Powiedziałam czego szukam i jako cudowny środek pod oczy poleciła mi serum 40+ (Belamcanda Eye Serum) z Pulanny. Wychwalała pod niebiosa.

Wzięłam pudełeczko do rąk i przeczytałam wspaniałe obietnice producenta.

Skoncentrowany preparat o szczególnie silnym działaniu przeciwstarzeniowym. Zawartość ekstraktu z Belamcanda Chinensis i oleju arganowego gwarantują dostarczenie delikatnej skórze wokół oczu fitoestrogenów i fitosteroli- grupy związków odpowiedzialnych miedzy innymi za działanie przeciwzmarszczkowe i ujędrniające. Dzięki specjalnemu kompleksowi Eyeliss, serum wzmacnia ścianki drobnych naczyń limfatycznych i normalizuje zachwianą cyrkulację płynów w tkance podskórnej (poprawia drenaż limfatyczny), eliminując obrzęk i zasinienia. Skóra wokół oczu staje się delikatnie napięta, poprawia się jej koloryt, spłyceniu ulegają drobne zmarszczki. Spojrzenie nabiera blasku.

Aktywne składniki:

Ekstrakt z Belamcana Chinensis – fitoestrogeny.

Kompleks Eyeliss – Hesperydyna, Dipeptyd VW, Lipopeptyd Pal-GQPR.

Olej arganowy – nienasycone kwasy tłuszczowe.

Nie mogę na nikogo zrzucać winy. Pokornie przyznaję się do błędu, a nawet głupoty. Nie przeczytałam składu kosmetyku. Wyobraziłam sobie, że skoro stoi na półce z dermokosmetykami i obok kosmetyków naturalnych, skład jest pewnie jeśli nawet nie doskonały, to przynajmniej dobry. Byłam naiwna. A za naiwność trzeba płacić.

 

pulannaserumpodoczy

 

Ciągle nieświadoma siedzących w serum substancji, ochoczo zaczęłam go używać. Opakowanie jest ładne, zapach przyjemny, konsystencja bardzo wodnista. I to było pierwsze, co mi się nie spodobało. A potem złe objawy zaczęły się sypać jeden po drugim…

Skóra pod oczami zaczęła z dnia na dzień wyglądać coraz gorzej. Pojawiły się zasinienia, których wcześniej wcale nie miałam. Pojawiły się worki i jakoś więcej zmarszczek. Nie od razu skojarzyłam to z serum Pulanny. Do myślenia dał mi następny znak – szczypanie pod oczami w czasie mycia twarzy. Nie wiedziałam z czego ono wynika, ale jako remedium zafundowałam sobie większa dawkę serum. Przez kilka dni. A któregoś ranka popatrzyłam w lustro i krzyknęłam.

Zobaczyłam zaczerwienione podrażnione placki, a wokół  nich wysuszoną łuszcząca się skórę. Pod oczami oczywiście. Bolącą, a jakże by nie. I dopiero wtedy doznałam olśnienia. Nie stosowałam nic nowego oprócz wspaniałego serum. Więc to jest przyczyną. No, ale jak skoro ono takie wspaniałe… kobieto ocknij się! nie sprawdziłaś składu! Bingo!

Wzięłam pudełko do ręki (jak dobrze, że je zatrzymuję do projektu denko! ). A tam zaraz na początku kilka niespodzianek…

Polyacrylamidedługoterminowe stosowanie produktów kosmetycznych zawierających poliakrylamid może stanowić wysokie ryzyko zachorowania na raka.

C13-14 isoparaffin – stosowanie kremu z parafiną przez dłuższy czas powoduje przesuszenie i szybsze starzenie się skóry.

Glikol propylenowy – jest silnie uczulający.

A dalej niewiele lepiej rzecz wygląda. W życiu bym tego nie kupiła, gdybym zerknęła na skład w sklepie. Jak mogłam nie zerknąć????

Odstawiłam serum natychmiast.

Okolice oczu były w kiepskim stanie. Nie mogłam ich zatuszować żadnym podkładem ani korektorem, bo wysuszona skóra po ich nałożeniu wyglądała jeszcze gorzej. Intensywnie wklepywałam sprawdzony krem. Po kilku dniach problem zniknął.

Nie muszę chyba pisać, że serum pod oczy 40+ (Belamcanda Eye Serum) Pulanna absolutnie nie polecam. To najgorszy kosmetyk, jaki mi się trafił od długiego czasu. Nie robi zupełnie nic dobrego. I to jeszcze bym przełknęła, bo takich produktów jest wiele. Ten jednak po prostu szkodzi.

Dostałam nauczkę.

Lekcja pierwsza – zawsze czytać dokładnie WSZYSTKO na pudełku.

Lekcja druga – nie ufać obsłudze sklepu.

Lekcja trzecia – na zakupy wybierać się bez pośpiechu.

Serum zdecydowanie odradzam!

Pozdrowienia i buziaki!

Ania

1,820 total views, 1 views today

  • Aniu, dobrze że podzieliłaś się z nami tą informacją. Najbardziej denerwujące jest to, że tak jak napisałaś ten krem stał obok kosmetyków naturalnych, wydaje mi się, że sklepy specjalnie stosują takie triki marketingowe. Mi po prostu ręce opadają jak biorę w sklepie spożywczym z półki z bio jedzeniem „zdrowe” ciasteczka, a w ich składzie widzę syrop glukozowy. Mam nadzieję, że Twoja skóra wróciła do normy:).

    Zapraszam Cię Aniu do wzięcia udziału razem z Twoim artykułem w moim dzisiejszym Linkowym Party:)
    http://www.lifestylerka.pl/2015/04/linkowe-party-1.html

  • Aniu – jestem zaskoczona takim obrotem sprawy, ale faktycznie często jest problem tego typu, że osoby testujące piszą same pozytywne opinie, ja sama testuje czasami kosmetyk, ale staram się być uczciwa w swoich opiniach. Czasami bywa też tak, że dla jednej osoby ten sam kosmetyk ma inne działanie, każdy przecież z nas ma inną skórę. Ostatnio nawet pisałam u siebie o kremie pod oczy – nie używałam od lat – aż ostatnio trafiłam na dobry z sylveco i jestem z niego zadowolona. Dobrze, że napisałaś o tym kremie – idzie na czarna listę – choć ja i tak zawsze zaczynam od próbek, pozdrawiam

  • Ada

    Mi to raczej wygląda na uczulenie na któryś z ekstraktów naturalnych. Sama wracam ostatnio do (dermo) kosmetyków z coraz prostszym składem. Ostatnio każdy ciekawy krem mnie uczula :(

Facebook