Icicles (YC)

Jest to jeden z bardzo nielicznych zapachów Yankee Candle, którego obawiałam się zapalić. Już na sucho wosk pachniał tak intensywnie i charakterystycznie, że za każdym razem, gdy wybierałam coś do kominka, omijałam go szybko i bardzo świadomie. Długo poleżał i poczekał na swój dzień. A potem mnie zaskoczył.

Icicles od Yankee Candle.

icicles

Kupiłam go w sklepie internetowym (moim ulubionym MINTI SHOP) jak większość wosków czy świeczek Yankee, zupełnie w ciemno. Trudno mi było nawet wyobrazić sobie jak mogą pachnieć sople.

Szeleszczący zapach sosnowych gałęzi pokrytych lodem z nutami cynamonu.”

Opis brzmiał ciekawie. Intrygował. Spacery w zimowym lesie są cudowne. Na taki spacer z woskiem Icicles liczyłam. Gdy otworzyłam przesyłkę, od razu jednak wiedziałam, że ten spacer tak szybko do skutku nie dojdzie. Mówiąc wprost – zapach trochę mnie odrzucał.

Jest to zapach zimowy. Miałam dużo innych zimowych pięknych świec i wosków… A potem zrobiła się wiosna. Icicles już nie pasował. Myślałam, że przyjdzie mu poleżeć do następnej zimowej pogody bardzo długo. Ale kwiecień plecień pory roku trochę poprzeplatał… kwiatki, ciastka i owoce odłożyłam. Odpaliłam zapach sopli. I niech się dzieje…

icicles1

 

W trakcie topienia, wosk ukazał zupełnie inne oblicze.

Wyobraź sobie zimowy dzień. Piękny i słoneczny. Bardzo dużo śniegu. Który wcale nie skrzypi pod butami, tylko zaczyna się topić. Mały drewniany domek gdzieś na skraju lasu. Na niewielkiej białej polanie. Stoisz w progu i obserwujesz ciężkie krople spływające raz za razem w dół – z grubych sopli, spadzistego dachu i gałęzi drzew. Po mokrym od ciężkiego śniegu płocie skacze wróbel. A ślady na ścieżce zapraszają Cię na spacer. Wchodząc do lasu potrącasz gałązkę zwisającą Ci nad głową. Sosna figlarnie nasypuje Ci śniegu za kołnierz. Odwracasz się w stronę słońca i wdychasz zapach radości. Zapach lasu, śniegu, słońca i czystej radości życia.

Tak pachnie wosk Icicles od Yankee Candle.

Zimowo, ale ciepło. Drzewami iglastymi, topiącym się śniegiem i soplami. Jest w nim jakaś słodka nuta, choć głowy bym nie dała, że czuję cynamon ;) To piękny, naprawdę piękny zapach. Zaskoczył mnie, jak żaden inny. Nie spodziewałam się, że aż tak mnie zauroczy.

Jest mocny i wyrazisty, ale przy tym rześki i nie dusi. Głowa od niego na pewno nie boli. Przynajmniej mnie ;) Kiedy się pali, czuć go w całym domu. Jednak nie utrzymuje się jakoś szczególnie długo. Uzależnia. Po zgaszeniu wsadzam nos w kominek…

Moja opinia na jego temat?

Zdecydowanie pozytywna. Trzeba odpalić, aby poznać. Pierwsze wrażenie okazało się bardzo mylące. Polecam bez chwili wahania. I na pewno zakupię, jeśli będzie dostępny na najbliższą zimę :) To chyba największa zapachowa niespodzianka, z jaką miałam do czynienia. Wypróbuj koniecznie! Choć zdaję sobie sprawę, że nie każdy zostanie takim fanem Icicles, jak ja… to jednak zapach charakterystyczny :)

A może już znasz Icicles?

Pozdrowienia i buziaki!

Ania

663 total views, 1 views today

  • Erendis

    Ja też nie poczułam w nim cynamonu. Ale skoro jest w nim coś ciepłego i słodkiego, to co? Myślę, że niektóre nuty zapachowe są mocno zakamuflowane w YC. One mają tworzyć kompozycję, a nie się wyodrębniać. Ja swój wypalałam „na szybko”, ze względu na wzrost temperatury. Podoba mi się bardzo, choć mógłby być intensywniejszy. A Ty przepięknie go opisałaś.
    Idę coś zapalić.

  • Pięknie opisałaś ten zapach, tak poetycko:). czuję się do niego przekonana, ale dopiero zimą, teraz mam ochotę tylko na wiosenne i letnie zapachy;).

    • Ania

      Icicles to zdecydowanie nie jest zapach na ciepłe dni, ale zimą wypróbuj go koniecznie. Ciekawa jestem, czy Ci się spodoba :)

Facebook