oud oasis (YC)

Jeśli czekają mnie zakupy w jakimś centrum handlowym (oczywiście mowa o Krakowie), to właściwie nie zastanawiam się która to będzie galeria. Od razu wiem, że pojadę do najbliższej mi i najbardziej lubianej przeze mnie Bonarki. Niemal zawsze tam właśnie udaję się na tygodniowe duże zakupy spożywcze oraz w poszukiwaniu innych niezbędnych mi rzeczy do domu, ubrania itp.

Znam Bonarkę i wszystkie jej sklepy jak własną kieszeń. Tak myślałam. Dopóki ostatnio niemal nie weszłam w niepozorne stoisko z niepozornym sprzedającym tam dziewczęciem. Zanim zdążyłam pomyśleć “skąd to się u licha tutaj wzięło?”, moje oczy zabłyszczały do asortymentu. Natychmiast wyłowiłam śliczne kolorowe małe tarty. Woski Yankee Candle. Oszalałam z radości.

Pierwszy wosk, który powąchałam, uwiódł mnie na dobre. Już nie odłożyłam go na miejsce, nie było szans. Musiałam go mieć!

Oud Oasis

(moja nowa miłość od Yankee)

 

oud1

 

Od razu wpadł mi w oko. Pomyślałam “wosk w kolorze krówek” (krówki to moje najukochańsze cukierki, pamiętasz?). Przyłożyłam go do nosa i zmysły zwariowały. Naprawdę poczułam krówki. Najcudowniejszy na świecie zapach najpyszniejszych na świecie krówek! Daj  mi ich kilogram, a zjem od ręki ;) Ok, może lepiej jednak mi ich nie dawaj :)

Oud Oasis naprawdę pachnie krówkami. Pysznym karmelem. To zapach słodki, ale delikatny; mleczny karmel. Obłędny.

Nie masz pojęcia z jaką niecierpliwością odpalałam go w kominku. Drżałam na myśl, że w czasie topienia wydobędzie się jakaś inna nuta zapachowa, która wszystko tu zepsuje.

Zapach faktycznie się rozwinął. Ale nic nie zostało zepsute!

 

oud2

 

Pojawiło się kadzidełko. Trudne do zdefiniowania. Dołączyło do dominującego karmelu. Takie delikatne i łagodne, nie wybija się, troszkę ciężkie i z pikantną nutą, może nawet nieco monotonne i usypiające, ale na pewno nie z gatunku tych, które będzie Ci wierciło w nosie, dusiło czy wywoływało mdłości. Połączenie idealne. Uwielbiałabym takie perfumy!

Zapach jest mocny. Rozchodzi się po całym mieszkaniu i sprawia, że czujesz się tak miło i bezpiecznie. Tak przytulnie otula ciepłem. A kiedy pójdziesz do innego pomieszczenia, na przykład do sypialni (wosk paliłaś w   pokoju z komputerem, na dole), położysz się z książką i obsesyjnie zacznie Cię prześladować zapach pieczonego w domu ciasta – nie myśl, że to od sąsiadów. To Oud Oasis próbuje Cię oszukać. Dałam mu się nabrać kilka razy ;)

Moja opinia na temat tego wosku jest jasna i krótka. Kocham. Z całą pewnością kupię ponownie.

Ty też wypróbuj.

Ciekawa jestem, czy Ci się spodoba.

Pozdrowienia i uściski!

Ania

549 total views, 1 views today

  • Erendis

    Ja kupiłam od razu całą serię marokańską, 3 zapachy. Bo kocham orientalne zapachy.
    Oud Oasis był dla mnie okropny, słodki, aż mdliło. Moroccan Argan Oil chyba jeszcze gorszy. Natomiast Frankincense to dla mnie cudo.

    • Ania

      A ja właśnie za orientalnymi nie przepadam ;) To fajne, że jeden zapach może być tak różnie odbierany. Dla mnie Oud Oasis w ogóle nie jest mdlący i zbyt słodki, a najbardziej obawiałam się w nim tego kadzidła, bo to nie moje klimaty. Na szczęście czuję głównie karmel ;)
      Moroccan Argan Oil już na sucho mnie odrzucił, kupno nie wchodziło w grę, nie polubilibyśmy się.
      Frankincense chyba nie wąchałam, podejrzewam, że musiało go nie być na tym stoisku, bo kompletnie nie kojarzę. Ale po opisie mam obawy i przez net bym go na pewno nie kupiła. W ogóle żadnego z nich nie kupiłabym w ciemno bez wąchania, tego Oud Oasis też :)

Facebook