notesy i kalendarze

Pamięć bywa zawodna. A przecież trzeba być tak czujnym. Z każdej strony atakują nas różne terminy, w natłoku informacji ucieka nam to, co ważne, ulatują genialne pomysły i inspiracje. By ogarnąć rzeczywistość potrzebujemy pomocników. Jedni wybierają wersje elektroniczne, inni – tradycyjne, papierowe. Ja należę do tych drugich ;)

Notesy i kalendarze.

To moi dobrzy przyjaciele, o nich dzisiaj będzie mowa. Posiadam ich 5 sztuk. Myślałam, że tylu potrzebuję. Dziś wiem, że jeden spokojnie mogę wyeliminować. Dążę do minimalizmu wszak ;)

 

kalendarze1

 

Kalendarz na biurko.

Niewielki, by zajmował mało miejsca, ale musi być ze zdjęciami i ma mi się podobać. Absolutny niezbędnik. Potrzebny mi głównie po to, by szybko zidentyfikować jakiś dzień miesiąca. Nic w nim nie zaznaczam, ani nic nie zapisuję. Jest i już. Musi być.

Kalendarz książkowy.

Długo szukałam idealnego i wcale nie znalazłam, ale ten, który mam przynajmniej mi się podoba. Wybrałam taki niewielkich rozmiarów, z kotami na okładce.

Zapisuję w nim:

  • rzeczy związane z pracą
  • umówione wizyty (lekarz, fryzjer itp.), ważne spotkania, imprezy
  • wydarzenia z życia dzieci (konkursy, dni wolne, wycieczki, daty zebrań w szkołach itp.)
  • terminy i kwoty różnych płatności
  • terminy zwrotu książek do biblioteki
  • zaznaczam ważne daty, nawet te, które pamiętam (urodziny, imieniny, rocznice)
  • różne inne załatwienia na dany dzień, o których trzeba pamiętać

Notes w paski.

Służy mi do zapisywania tylko i wyłącznie rzeczy związanych z prowadzeniem bloga. Notuję w nim inspiracje i pomysły, robię plany i szkice poszczególnych wpisów, zamieszczam luźne notatki, pojedyncze zdania, które znienacka przyjdą mi do głowy. Czasem zapisuję jakieś zasłyszane czy ujrzane wyrażenia i zwroty wydające się być wartymi uwagi.

Wraz z długopisem noszę go cały czas w torebce. Może się przydać w każdej chwili.

Dziennik fitness.

Zapisuję w nim treningi. Nie plany, tylko to, co faktycznie wykonałam. Uzupełniam comiesięcznymi pomiarami, wklejam porównawcze zdjęcia. Kiedyś wypełniałam wszystkie strony, te z samopoczuciem fizycznym, psychicznym i nastrojem – również. Teraz uważam to za trochę głupie i zupełnie niepotrzebne. Zauważyłam, że wpisuję tam rzeczy niekoniecznie związane z treningami i to mi zaczęło przeszkadzać. Chciałam mieć coś, co będzie dokumentacją tylko aktywności fizycznej.  Strony świecą pustkami, a ja już postanowiłam, że z dziennika fitness zrezygnuję. Na sprawy treningowe znajdę miejsce w kolejnym notatniku.

kalendarze2

 

Niebieski notatnik/kalendarz.

Założyłam go jako organizer zdrowia i urody. W każdym miesiącu wyznaczam sobie jakiś cel, zapisuję jak idzie mi realizacja.

styczeń – powrót do regularnej aktywności fizycznej

luty – koniec z jedzeniem mięsa

marzec – intensywnie dbam o skórę twarzy

Na bieżąco pojawiać się będą kolejne…

Miesięczny cel oczywiście przechodzi dalej, dokładam do niego nowy ;)  Oprócz tego dodaję sobie małe, tygodniowe cele.

W notatniku opisuję pielęgnację włosów, spostrzeżenia na temat kosmetyków, informacje różnego rodzaju związane ze zdrowiem i właściwym odżywianiem. Gdy znajdę coś ciekawego przeglądając net – od razu ląduje to w moim notatniku, by nie uleciało.

 

kalendarze3

 

Czasami to zdania na temat właściwości zielonego groszku, czasami – przepis na jaglane burgery.

 

kalendarze4

 

Czemu nie zapiszę tego w komputerze, bądź nie wydrukuję?

Bo lubię pisać odręcznie. W odręczne notatki wkładam serce. Zapisany notes czy kalendarz bezspornie posiada duszę. Kocham przeglądać wypełnione odręcznie pisanymi wyrazami strony. Lubię skreślenia, dopiski na marginesach, strzałki, odnośniki. Czasem jakieś drobne rysuneczki czy inne bazgroły. Tekst odręczny żyje. Ma swoją historię.

To tak, jak z papierowymi listami pisanymi własną ręką, których dziś nikt już nie wysyła. TAKIMI listami…

Sama do siebie się uśmiecham. W świecie zawsze występuje równowaga. Nie znoszę starych wyczytanych książek, ale uwielbiam stare odręczne listy i notatki. Coś, co budzi we mnie cieplejsze uczucia niż bezosobowy druk.

Napisz do kogoś list.

Może być liścik, byle Twoją ręką, bez użycia klawiatury.

Włóż w tajemnicy ręcznie pisaną sekretną wiadomość kochanej osobie do kieszeni. Niech się uśmiechnie, kiedy znajdzie.

Załóż notes, w którym będziesz zapisywać dobre myśli. Swoim ulubionym długopisem.

Kalendarz możesz mieć elektroniczny, jeśli taki wolisz ;)

Z prawdziwym żalem, że musiałam użyć klawiatury – ślę uściski!

Pozdrowienia!

Ania

1,445 total views, 1 views today

Facebook