haul z drogerii DM

Już przed wyjazdem na Słowację dokładnie zaplanowałam co kupię w DM, bo to, że tę drogerię odwiedzę było oczywiste i bezdyskusyjne. Wiedziałam, iż nie znajdę tam produktów P2, nad czym bardzo ubolewam (tęsknię za bazą pod cienie i tuszem do rzęs!!!) ani masek na twarz Schaebens, miałam jednak kilka innych potrzeb. Zakładałam, że zakupy będą małe. I chciałam produkty, które znam i dobrze się sprawdziły.
Prawie mi się udało ;)

 

1

 

Masło do ciała dla kobiet w ciąży  z Alverde

Jest doskonałe również dla kobiet, które w ciąży nie są ;) Zakup bardzo planowany i pożądany. Masełko świetnie nawilża, idealnie się wchłania, jedno z lepszych, które miałam.

 

2

 

Żel do mycia twarzy również z Alverde.  

Nie wysusza skóry, nie ściąga jej, nie podrażnia, łagodny dla oczu i dobrze myje. Lubię.

 

3

 

Planowałam kupić odżywkę do włosów blond z Balea. To jedna z moich ulubionych odżywek, taki pewniak, miałam kilka opakowań i nigdy mnie nie zawiodła, po niej zawsze włosy wyglądają jak należy. Włożyłam ją więc do koszyka. A potem szybko dodałam dwa podobne produkty – do włosów długich i nadającą objętości. Obydwie użyłam już po jednym razie i zapowiadają się obiecująco.

 

4

 

Maska z awokado i masłem shea oraz taki sam szampon do włosów Alverde.

Maska należy do ulubionych od dawna, szampon kupiłam po raz pierwszy (po jednokrotnym użyciu wygląda, że się polubimy).

 

5

 

Kolejna ukochana maska Alverde cytryna i morela. Nadaje pięknego blasku i wygładza włosy. Musiałam mieć ponownie!

 

6

 

Dwie nowości. Maski tym razem na twarz. Liftingującą Dermacol już wypróbowałam. Jestem nią zachwycona!!!! Teoretycznie opakowanie zawiera dwie porcje, ale spokojnie wystarczą mi one na cztery użycia, bo jest tego sporo w jednej saszetce. Cudownie wygładziła skórę i zlikwidowała zmarszczki. Efekt oczywiście utrzymuje się tylko przez kilka godzin, ale jest spektakularny! Chcę tej maski więcej!!!!

Alverde czeka na swoją kolej.

 

7

 

Żel pod prysznic Dermacol. Zapomniałam wziąć na wyjazd swój Nivea, więc coś trzeba było nabyć. No dobra. Celowo zapomniałam ;) Zakładałam, że kupię coś z Balea, ale NIC mi się nie podobało. Ten zachwycił mnie kawowym zapachem. Nie żałuję, że się skusiłam.

 

8

 

Kredka do oczu Maybelline.

Coś musiałam kupić (tym razem naprawdę), wybór z nieznanych mi przyczyn padł na Maybelline. Nie jestem z niej zadowolona. Kolor nie dość, że nie jest intensywnie czarny, to w ciągu dnia blednie. Miękka, ale rysuje się nią po powiece średnio. Po kilku dniach używania nie widzę wielkich szans na polubienie. Szkoda.

 

9

 

Płatków kosmetycznych Ebelin pokazywać już nie będę, ale też takowe w drogerii DM kupiłam i są całkiem w porządku.

Ogólnie zakupy uważam za udane. Głównie dlatego, że wiem już co warto w drogerii DM kupić. Co prawda mam wrażenie, że jakoś tak mało kupiłam w porównaniu z poprzednimi wypadami, ale minimalistycznymi moich zakupów też nazwać chyba nie sposób.

Mam nadzieję, że niedługo dane mi będzie pobuszować po DM w Niemczech… P2 i Schaebens… tęsknię…

Pozdrowienia i uściski!

Ania

1,529 total views, 1 views today

  • ajka

    No nie, minimalizm to to nie jest :-)
    Pobudzilaś moją wyobraźnię prawie do granic tą cuda robiącą maseczką. Moich zmarszczek pewnie by nie pokonała, ale gdyby choć trochę WIDOCZNIE je spłyciła… czasami.Każda z nas ma takie dni, gdy musi połaskotać swą próżność :-P, ja je mam szczególnie w zimie.

Facebook