snowflake cookie (YC)

Dziś na blogu pachnie u mnie kolejny wosk od Yankee Candle. Yankee-maniaczka żyje we mnie cały czas. Uwielbiam!

Jeśli jesteś wrażliwym na bodźce węchowe łasuchem – uważaj. Zapach, o którym zamierzam pisać wymusza zjedzenie ciasteczka, bądź wafelka. Jest bardzo sugestywny. Oj bardzo… na jednym nie poprzestaniesz.

 

snowflakecookiepn

 

“Snowflake cookie”.

Jeden z ładniejszych wosków, które miałam. Już sam wygląd podpowiada jaki z niego słodziak. Pachnie maślanymi ciasteczkami z wanilią. Trochę wafelkami. Lukrem. Zapach jest bardzo mocny i troszkę przytłaczający, może nawet lekko mdły. Szybko przenika po całym mieszkaniu i utrzymuje się przez naprawdę wiele godzin. Wystarczy mały kawałek, by dokoła słodko kusić.

Moi faceci chyba nie darzą go sympatią ;)

“Upiekłaś ciasteczka?!”

”Nie, to Yankee Candle”.
”Przeklęte woski”.

Oj tam, oj tam, od razu przeklęte… Ale rozumiem to rozczarowanie, kiedy wchodzisz do domu i uderza Cię woń nieistniejących jak się okazuje ciastek. No cóż…

Snowflake Cookie to zapach oczywisty. Mocno zdefiniowany i od początku do końca palenia taki sam. Nie rozwija się w żaden sposób. Niczym nie zaskakuje. Pachnie, jak ma pachnieć. Wyjęte z pieca ciasteczka. Boski aromat. Jestem jego wielką fanką. Może dlatego, że ciastek od dawna prawie nie jadam i nie jest w stanie na nic słodkiego mnie namówić. Wąchać mogę bez końca i bez łakomego przełykania ślinki.

Polecam miłośnikom jedzeniowych słodkich zapachów. Doskonały na chłodne wieczory. Takie jak dzisiejszy.

Buziaki!

Ania

482 total views, 1 views today

Facebook