7 dni ćwiczeń z książką

Minęło siedem dni moich ćwiczeń z Chodakowską. Praca z książką jest trudniejsza niż z płytą, czy filmem na YT, gdzie tylko patrzymy, słuchamy i wykonujemy pokazywane ćwiczenia, wymaga więcej przygotowań i zachodu. Chcę dziś napisać jak ja to ogarnęłam i jak sobie radzę. A idzie mi całkiem dobrze :)

Do treningu niezbędne są wg mnie:

  • dobre buty – sprawa dosyć oczywista. Ćwiczenia wymagają podskoków, przysiadów itp. Muszą być buty z odpowiednią amortyzacją, bo inaczej szybko poczułabym kolana.
  • zestaw: książka, kartka i telefon :)

IMG_7569pn

Książka:

Mamy w niej opis treningu na dany dzień. Niestety jest on tak zapisany, że w planie są tylko kody ćwiczeń, natomiast ich dokładny opis znajduje się na końcu książki. Za pomocą kolorowych karteczek każdego dnia zaznaczam sobie, które ćwiczenia mam wykonać, by w razie czego, gdyby mi się coś zapomniało, nie wertować całej książki, tylko od razu łatwo znaleźć to, co potrzebuję. Nie zaznaczam rozgrzewki, bo te ćwiczenia pamiętam doskonale :)

IMG_7573pn

Kartka:

Zapisuję na niej dokładnie jak ma wyglądać mój trening na dany dzień. Kod ćwiczenia i nazwę. Muszę to mieć jasno i wyraźnie napisane, dużymi literami, by się nie pomylić w kolejności i rodzaju ćwiczenia. Sam kodowy opis w książce to za mało.  W trakcie treningu nie ma czasu na szukanie, co najwyżej można w przerwach minutowych jeszcze szybko rozwiać wątpliwości za pomocą kolorowych karteczek w książce. Tutaj liczy się czas i tempo – musi wystarczyć przelotny rzut oka, byś wiedziała co masz robić (przynajmniej w pierwszym powtórzeniu – potem już zapamiętasz). Kartka z szczegółowym planem sprawdza się idealnie.

IMG_7575pn

Telefon:

Nie wyobrażam sobie treningu bez telefonu, a konkretnie bez zainstalowanej w nim aplikacji do odmierzania czasu. Ja używam A HIIT Interval Timer i jestem niesamowicie zadowolona. Ustawiłam jak widać poniżej wszystkie wykorzystywane w treningach opcje i teraz tylko wybieram odpowiednią na dany dzień. A dzwonek informuje mnie kiedy czas przejść do nowego ćwiczenia, czy na odpoczynek. Super sprawa.

IMG_7571pn

Pisałam już kiedyś, że nie lubię bazgrać po książkach. Jednak w tej książce podoba mi się miejsce na notatki. Ja chcę i potrzebuję mieć napisane co i jak udało mi się zrobić, to taki rodzaj dokumentacji, śledzenie postępów, wyników, efektów, ewentualnych błędów. Mały pamiętnik dzień po dniu.
Wybrnęłam z tego! Wklejam karteczki :)  Super!

IMG_7578pn

Jeśli chodzi o plan dietetyczny z książki… Mniej więcej go realizuję. Nie w stu procentach, ale jest całkiem ok. Czasem dostosowuję do MM, czasami zostawiam jak jest. Takiego planu też potrzebowałam. Głównie po to, by nabrać pomysłów i chęci do przygotowywania posiłków tyko dla siebie? niedługo dzieci wrócą z wakacji, będzie pewno nieco inaczej, póki co – odżywiam się lepiej niż kiedykolwiek (tak mi się wydaje) :P

Efekty.
Trudno o nich mówić po tygodniu :) Ale… zmierzyłam się. W talii straciłam 2 cm. Akurat talię zawsze miałam wyraźnie zaznaczoną (nawet w czasach największej otyłości) i zawsze najłatwiej było mi ją doprowadzić do porządku. Nie narzekałam na nią teraz i wolałabym stracić gdzie indziej,  nie mniej jednak od czegoś chudnięcie się zaczyna… u mnie zawsze od talii :) Cieszy mnie, że coś ruszyło w tym kierunku!!!!!! Na pewno nie przerwę ćwiczeń!

Niestety muszę ograniczyć bieganie. Nie rezygnuję z niego, nie ma mowy!!! Ale muszę ograniczyć, bo nie daję rady. Tak fizycznie. Pogorszyła mi się kondycja, nie daję rady wykrzesać z siebie większej motywacji. Ostatnio dwa razy w czasie biegania pod byle pretekstem po prostu odpuściłam w połowie. Głupota, wiem. Nie rozumiem o co chodzi i nie podoba mi się to. Postanowiłam przeczekać kryzys. Może to jakieś przetrenowanie, czy coś? Będę biegać, ale rzadziej niż do tej pory. Zobaczymy co będzie.

Zobaczymy też co będzie po 30 dniach ćwiczeń z książką :)
Na pewno o tym napiszę!

Buziaki!

Ania

524 total views, 1 views today

  • No normalnie podziwiam Twoje zawzięcie i ogólnie całe to planowanie i przygotowania – ja jako zodiakalny baran muszę mieć raz, dwa efekt – inaczej da o sobie znać słomiany zapał. 3 mam kciuki :)

Facebook