chleb i gimnastyka…

Gdyby tak ktoś jakimś przypadkiem pomyślał, że przeszło mi pieczenie chleba, to spieszę donieść, że nic z tych rzeczy. Moim chlebowym dniem stała się sobota. Jak dobrze, że to już pojutrze! Znów będzie tak cudnie pachnieć… Znów będę siedzieć na podłodze przed piekarnikiem w wielkim oczekiwaniu… Znów będę kroić gorący… Smarować masłem… Jeść! A potem … (przeczytaj więcej)

410 total views, no views today

Facebook