dziś pijemy!

Pozostajemy w nastroju słodkim i uśmiechniętym jak wiosenne żółciutkie słonko, za którym tęsknię coraz goręcej (niech ta wichrowatość zza okna wreszcie spada!!!!).
Na moim blogu siedzimy dziś wygodnie ? ja z kiciem rozłożonym na kolanach w sposób taki, że ledwo mogę pisać, ale on tak uroczo śpi i tak cudnie się tuli, że za nic ale to za nic go nie zrzucę, wręcz przeciwnie, głaszczę go co chwilę za uchem bądź pod brodą, tak, jak lubi najbardziej? Ty siedzisz w swoim krześle, fotelu, łóżku, a może jeszcze czymś innym? mniejsza o to? ważne, że tu ze mną jesteś? wiesz, lubię Twoje odwiedziny. Rozmawiamy. Literkami mówię ? Ty literki czytasz. Uśmiechamy się do siebie. Fajnie, prawda?

Poczęstuj się, proszę.
Dziś pijemy.
Niekoniecznie za błędy.
Może wypijmy za szczęście, którego zawsze miałam w życiu więcej niż rozumu :)
Ukręciłam w piątek ajerkoniak.
Lubisz? Bo ja jestem uzależniona oczywiście? :):):)

Ajerkoniak.

5 żółtek
1 szklanka cukru
1 cukier wanilinowy
1 puszka niesłodzonego mleka skondensowanego
1/2 szklanki spirytusu
1/2 szklanki wódki

IMG_4436

  1. Ucieram bardzo dokładnie żółtka z cukrem i cukrem wanilinowym.
  2. Dodaję powoli mleko i miksuję długą chwilę.
  3. Bardzo powoli, cały czas mieszając wlewam spirytus, a następnie wódkę, nadal ucieram.
  4. Wlewam ajerkoniak do butelki, korkuję i wstawiam do lodówki najlepiej na kilka dni.
  5. Co jakiś czas (często?) próbuję, czy aby na pewno dobry wyszedł.
  6. Z każdą próbą okazuje się, że jest coraz lepszy, doskonały, idealny wręcz i mam ochotę na częstsze próbowanie?
  7. Uwielbiam ajerkoniak.

Niedzielne buziaki!
Pozdrawiam :)

397 total views, 1 views today

  • Dlaczego Kraków tak daleko…

  • Podzielam Twoje uwielbienie dla tego napoju :))) też go sama robię, ale w thermomixie :)
    Polecam wypróbować zamiast cukru waniliowego cukier z prawdziwą wanilią :)

  • Mniam, ale teraz nie mogę! Karmię. Pozdrawiam.

  • Ja na podłodze, w łazience – matka nadzorująca (Zu w wannie).

    Od ajerkoniaku, jestem uzależniona, od szczęścia też ;)

    I ja lubię gościć Cię w moim domu…
    Pozdr…

  • och tak, miałam okazję pić ajerkoniak ciotkowej roboty, z „wsiowych” jaj, mmmmm, ten sklepowy nigdy mnie nie zachwycał, ale ten od ciotki jakoś szybko zniknął ;)

    jasne, że się uśmiecham :)

  • miłością do ajerkoniaku zaraziła mnie … babcia; najpierw widziałam w dzieciństwie jak babcia go „kręciła” ręcznie w metalowej misce, nie zapomnę nigdy Jej radości na końcu – też chyba często próbowała hehehe jak dorosłam, częstowała mnie jak to nazywała „jajcochem”, niesamowite i niezapomniane wrażenia smakowe, kleista i kremowa konsystencja, mocny, słodki smak i piękna połyskująca glazura …. echhhh uwielbiałam wersję babci :o)

  • TAAAK po nitce ….do ajerkoniaku :)
    Oj ale mi zrobiłaś smaka :)

  • Anonymous

    Dziękuję za przepis (następny dobry po agrestowym)Przyda się teraz na Święta
    napewno będzie „atrakcją”.Uśmiechamy się do siebie,jakie to przyjemne wirtualno-kosmiczne uczucie.Pozdr.hej

  • Ania, ile wychodzi ajerkoniaku z tych proporcji? więcej niż 0,5 litra?

  • Poranna – tak troszkę więcej niż pół litra.

Facebook