a quoi sert de vivre libre… i znów nalewkę pijemy :)

Mój komputer ma dosyć upałów. Zdecydowanie odmawia współpracy wyłączając się w najmniej odpowiednim momencie. A ja zaciskając uzębienie pozwalam mu odpocząć i ostygnąć.
Wiecie jak to jest. Sprawny komputer może sobie stać i stać, a ja do niego nie podchodzę (ale głupoty teraz piszę… takie chwile to głównie, gdy mnie nie ma w domu, no ale niech mi będzie :)), natomiast gdy nie działa i nie ma szans na uruchomienie, potrzeba użycia go wzrasta stokrotnie! i wymyślić szybko trzeba jakieś zajęcie zastępcze.
O gotowaniu czy sprzątaniu w taki upał nie ma mowy. Siedzenie z robótką na kolanach też nie bardzo… co by tu w takim razie??
Przypomniałam sobie, że przecież jestem sama w domu i mam wolny telewizor i święty spokój, którego nikt mi co chwilę nie będzie zakłócał. Obejrzę jakiś film.
Udałam się do szafki z płytami. Otworzyłam. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to – skorupy rozbitego wazonu pięknie wśród filmów upchnięte. Kto i kiedy rozwalił ten wazon? Kto i po co tam te skorupy wsadził zamiast wyrzucić????
Się głupio pytam… skoro nie ja to zrobiłam, to tylko mogły dzieci moje osobiste własnoręcznie bądź z pomocą kolegów… i smutno się mi zrobiło. Oczywiście nie z żalu za byle jakim wazonem.  Nie znają mnie moje dzieci na tyle, by wiedzieć, że nie będę robić awantury o rozbity zapewne przypadkiem przedmiot. Milion razy im powtarzałam, że jak coś zbroją mają przyjść i się przyznać… muszę najwyraźniej powtórzyć dwa miliony razy, oj te dzieci!

skorupy
Szczątki wazonu wyrzuciłam.
Przeglądnęłam filmy. Wybrałam kilka, które chcę ponownie obejrzeć. Nie mogłam się zdecydować co będzie pierwsze, więc drogą losowania padło na „8 kobiet”.
Lubię ten film.

 

A z występujących w nim aktorek najbardziej chyba podoba mi się gra Fanny Ardant i co mi tam, napiszę, że to jej postać jest moją ulubioną :)

 

A czerwień sukienki Pierrette i pijąca w filmie babcia przypomniały mi właśnie, że jeszcze jeden przepis muszę podać koniecznie :)

Nalewka z czerwonych porzeczek.

szklanka świeżego soku z czerwonych porzeczek
12 dag rodzynek
laska cynamonu
2 goździki
1/2 l wody
25 dag cukru
0,4 l spirytusu

  1. W gorącej wodzie rozpuścić cukier. Wlać do słoja i połączyć z sokiem porzeczkowym. Dodać spirytus, rodzynki, cynamon i goździki. Słój szczelnie zamknąć i wstrząsać, by składniki dobrze się połączyły. Odstawić w ciepłe miejsce na pół roku.
  2. Po tym czasie nalewkę przefiltrować (bardzo wolno to idzie) i przelać do butelki. Jest od razu gotowa do picia.

Nie muszę chyba pisać, że pyszna jest? :)
Przyjemnego wieczoru!

539 total views, 1 views today

  • Jestem trunkowa. Jutro lecę po czerwoną porzeczkę.
    W ubiegłym tygodniu nastawiłam nalewką z czarnej.
    A dzisiaj dryluję wiśnie. Będzie winko.
    Dzięki za przepis.

  • W sprawie wazonu i jako obrońca Twoich dzieci:
    – jak mówią, że nie zrobiły , to nie zrobiły
    – z gorącości ten wazon pękł
    – wazony są do kwiatów a nie do stania po zakamarkach
    – był już niemodny i ewentualnie ze wstydu się rozleciał
    – masz okazję kupić sobie najnowszy model ( w mojej mieścinie to szeroki wazon z przeźroczystego szkła – nie mam takiego).

  • z goździkami brzmi naprawdę pysznie!

  • o nalewkach się nie wypowiadam bo się nie znam :)
    ale film uwielbiam i polecam. i – tak! tak! tak! – to także moja ulubiona postać :)

  • mój komputer całkowicie odmówił współpracy, zepsuł sie.. ech.

Facebook