magiczne słowo – szarlotka :)

Spokojne czwartkowe popołudnie.
Dzieci gdzieś tam na zewnątrz z kolegami.
Nienaturalna domowa cisza, przerywana od czasu do czasu zagadywaniem papugi.
Robiąc kawę patrzę na różę, którą dał mi wczoraj Jaś. Myślę o zdjęciach – pierwsze zdjęcia, które w ogóle robił w życiu (nie liczę takich pstrykanych telefonem) i jestem dumna jakie ładne mu wyszły. Zdjęcia z tą właśnie różą.
W głowie pojawiają się Magiczne słowa.
„Tylko Tobie dam białą różę…”
Uśmiecham się i przypominam sobie siebie sprzed lat, kiedy dziewczęciem będąc biegałam na koncerty Ziyo.
Zapach kawy przywraca mnie do rzeczywistości. Coś to ja dzisiaj miałam zrobić? Wzrok mój pada na koszyk z jabłkami. Aaaaa… szarlotka :)
Za każdym razem kiedy piekę szarlotkę sypaną, w myślach dedykuję ją mojemu dużemu dziecku. I pozwalam mu za każdym razem zjeść ile tylko chce, bez ograniczeń.

 

 

sypana

To był jakiś marcowy piątek. Tomek miał niecałe 7 lat. W tym dniu wieczorem czekał go zabieg usunięcia trzeciego migdałka. Od południa nie wolno mu było nic jeść.
Przyjechała do nas moja mama, aby zająć się małym Jaśkiem, w czasie gdy ja będę z Tomkiem w klinice. Wpadłam na idiotyczny pomysł, że upiekę szarlotkę, by babci umilić pobyt u nas. Pomysł zrealizowałam. I dopiero, kiedy z piekarnika zaczął wydobywać się cudny zapach uświadomiłam sobie jaka jestem głupia.
Nie mogłam dać ciasta dziecku. Dziecko było głodne. A ja takie zapachy rozsiałam po mieszkaniu… Do dziś nie mogę sobie darować tamtej bezmyślności.
Tomasz oczywiście to pamięta. Na szczęście pamięta też, że kiedy tylko wyszedł ze szpitala i wolno mu było jeść stałe pokarmy, natychmiast zrobiłam ciasto tylko dla niego. Od tej pory każda szarlotka sypana jest dla niego. Dzisiejsza też.

Oryginalny przepis znajduje się tutaj, a ja jeszcze raz podziękuję kochanej Jotce, że go podała (mam nadzieję, że nie ma mi za złe, że go rozpowszechniam), bo od lat to moje ulubione ciasto.

Szarlotka sypana Jotki
(z bułką tartą)

1 kg kwaśnych jabłek
1 szklanka cukru
1 szklanka mąki
1 szklanka tartej bułki
(utartej w domu z wysuszonych kajzerek, nie polecam kupnej)
1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżeczki cynamonu
1 cukier waniliowy
20 dag masła (lub kostka margaryny Kasia)

  1. Nagrzewam piekarnik do temperatury 180 stopni C.
    Naczynie żaroodporne o wymiarach 30 cm/20 cm smaruję tłuszczem.
  2. W misce mieszam mąkę, cukier, bułkę tartą i proszek do pieczenia. Połowę wysypuję do naczynia.
  3. Obieram jabłka i kroję w cienkie plasterki. Układam warstwami w naczyniu przesypując kolejne warstwy cynamonem wymieszanym z cukrem waniliowym.
  4. Jabłka przykrywam pozostałą mieszanką mąki, cukru i bułki tartej. Na wierzchu układam pokrojone w plasterki masło lub margarynę.
  5. Szarlotkę piekę ok 40 minut.

Doskonale smakuje na ciepło. Jeszcze lepiej z lodami.
Na zimno oczywiście też pysznie :)
Polecam!

Ania

424 total views, 1 views today

  • piękne.. tylko dla Niego
    dobra Mama z Ciebie.. dla Nich

  • Ach, Anusiaczku, przecież to nie mój przepis, tylko p. Nasierowskiej:) to z jej książki go wzięłam. Pyszny, prawda?
    A migdałki Tomka pamiętam, pisałaś o tym na forum, taki był dzielny:)

  • Anonymous

    Pięknie piszesz aż miło do Ciebie zaglądać;

  • Tak pięknie piszesz i takie wspaniałe masz przepisy na słodkości, że chyba będę musiała się od Ciebie odmeldować,bo za dużo pokus jak dla cukrzyka…Serdeczności.

  • Och Aniu ciężko jest wszystkim dogodzić.Chciałaś sprawić przyjemność mamie i reszcie rodziny,a dzieciak cierpiał.Za to teraz każda szarlotka sypana dla niego jakie to miłe…
    Trzeciego migdałka też przeżyłam i wiem co to znaczy. Ja często piekę to ciasto bardzo szybkie i bardzo dobre ale daje grysik z bułką tarta muszę spróbować -pozdrawiam

  • kazda szarlotka dla mnie to cudo :)

  • Ata

    Wspomnienie cudne!
    A sypaną szarlotkę też robię, ale z kaszą manną :-)

Facebook