błękit tych oczu znam na pamięć…

Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa napisane przy okazji prezentacji mojego nowego swetra, miłe to bardzo i mobilizujące do nowych działań. Bolerko się dzierga – mam 50 rzędów tyłu :) Wiem, wiem, nie powala ta liczba ani odrobinę, ale jutro znów w telewizji „Powrót króla”, więc nadgonię w czasie oglądania, bo gdyby nie film, pewno przed komputerkiem bym siedziała zamiast oczka przerabiać, a tak przyjemne z pożytecznym połączę.
Tamten sweter niebieski to model numer 30 z Sandry 9/2008, gdyby ktoś miał ochotę.

Kolor niebieski to znów mój kolor, oj tak. Przez lata unikałam niebieskiego. Zbrzydł mi kompletnie tuż po urodzeniu Jaśka. A to dlatego, że całą ciążę przechodziłam tylko w niebieskich ciuchach. Sama nie wiem czemu tak, ale pewno mi się tak podobało.

A wcześniej, dużo wcześniej podobał mi się inny błękit.
Wczoraj sobie o nim przypomniałam. Odszukałam. I uśmiecham się sama do siebie. No muszę go pokazać! Ciekawe, czy ktoś w ogóle kojarzy?

Błękit oczu Pierra Marie Escourrou.

pierre

Oczy niebieskie – życie królewskie.

Na tym zdjęciu trochę ten błękit niewidoczny, ale uwierzcie cudny był, najcudniejszy na świecie! Umrzeć bym dla niego mogła… Tak mi się wtedy zdawało :) Do czasu aż inny błękitnooki blondyn mnie nie oczarował, chyba Paweł Stasiak z Papa Dance to był o ile dobrze pamiętam :)  A po nim jakiś następny błękit oczu i następny :)  Ale sentyment do Pierra pozostał i tak. Miło sobie tak powspominać.

A ja mam oczy piwne!

marze Oczy piwne – życie dziwne. Hmmm…

To idę zmrużyć me piwne oczęta i pomarzyć o królewskim błękicie, a co mi tam. Dobrej nocy.

322 total views, 1 views today

  • powspominać zawsze trzeba ;) no i łączą nas jak widzę te piwne oczy :)
    co do sweterka z poprzedniego postu to jest cudowny, ja robiłam już do niego podejscia dwa razy tylko złą włóczkę do niego jakoś dobieram i dwa razy prułam ale teraz chyba już nie popuszczę jak popatrzyłam na Twój :)

Facebook