a z tego sezamu to co pani będzie robić?

Nieszczęścia chodzą parami. Od dawna o tym wiadomo. Tak więc kiedy w piątek po południu Tomek wrócił ze szkoły i już od drzwi wyjąkał, że się słabo czuje, w ogóle nie byłam zdziwiona. Jasiek po środowej żołądkowej niedyspozycji, czwartek i piątek siedział w domu ze znośną, ale jednak temperaturą, pokasływaniem i bólem gardła. Dotknęłam czoła starszego dziecięcia i aż podskoczyłam. Parzyło. A kiedy na termometrze zobaczyłam 39,9 miałam dosyć, zakończyłam pomiar czym prędzej.
Jak nietrudno się domyślić w piątek po południu nie ma szans dostać się do przychodni, bo przecież najlepiej na dwa dni wcześniej przewidzieć, że dziecko zachoruje i rejestrować zawczasu? Jak już się oczywiście zdarzy cud i uda się do tej przychodni dodzwonić? Poza temperaturą nie działo się nic wielkiego, dałam odpowiedni środek i postanowiłam czekać do soboty.
W sobotę zamówiliśmy prywatną wizytę domową. Nazwisko pediatry nic mi nie mówiło, ale w sumie było mi wszystko jedno, niech będzie ktokolwiek, byle lekarz i niech zbada moje dzieci!
Koło południa zadzwonił telefon ? ?właśnie do pani jadę?. Głos niesłychanie miły i już po tej krótkiej wymianie zdań wiedziałam, że to był dobry wybór. Otworzyłam drzwi i tylko upewniłam się w tym przekonaniu. Pan doktor nie dość, że ma miły głos, to jeszcze bajecznie przystojny :)  I nadzwyczaj normalny. ?Gdzie mogę powiesić kurtkę?? ?Proszę mi podać, ja powieszę? ?Nie no, ja sam, nie będę pani trudził i tylko buty jeszcze zdejmę? ?Proszę nie zdejmować!? ?Nie będę tu pani brudził przecież. Gdzie pacjenci??
Pacjenci zostali tak dokładnie przebadani, jak dawno nie byli. Osłuchani, opukani, wyoglądani na wszystkie strony, szczegółowy wywiad pan doktor przeprowadził, no szok normalnie? Nawet Jaśka w mig udało się przekonać do szerokiego otwarcia paszczy. Ma pan doktor podejście świetne. Oczarowana jestem na maxa.
?To teraz wypiszę pani zalecenia, tylko mam prośbę. Możemy przejść do kuchni i tam pisać?? ?No jasne, proszę bardzo, chodźmy na dół? ?Też kupuję mieszkanie u tego developera, nie wie pani czy jest jeszcze wolne takie mieszkanie jak to pani, bo widziałem ogłoszenia?
W trakcie wypisywania raportu z badania chłopców pogadaliśmy z pediatrą o mieszkaniach, developerze, no chorobach też. Chłopaki mają infekcję wirusową. Na razie nie potrzeba antybiotyku, syropki, wapno, coś przeciw gorączce, Jaśkowi coś na gardło. Na razie tyle i miejmy nadzieję, że się to nie rozwinie. Jest lepiej ogólnie, ale jutro do szkoły jeszcze nie pójdą.
?A z tego sezamu to co pani będzie robić?? ?Ciastka?. ?Oooo, ciastka! Sezamki?? ?Nie proszę pana, ciastka o bardzo ładnej nazwie ? Ciasteczka Szczęścia? ?To ja przepis poproszę. I faktycznie szczęście one przynoszą?? ?No pewno, że tak?
Pogadaliśmy chwilę o sezamie, ciastkach i pieczeniu, po czym pożegnałam bajecznego pediatrę. Dawno nikt nie zrobił na mnie tak dobrego wrażenia, jak on. Następnym razem, kiedy będzie potrzeba na pewno po niego właśnie zadzwonię. Mimo wszystko mam nadzieję jednak, że potrzeba taka szybko się nie trafi?

A ciasteczka oczywiście upiekłam :)
Poczęstuj się. Niech i u Ciebie trochę szczęścia zagości.

sezamki

sezamki1

375 total views, 1 views today

  • Ata

    Ciasteczka szczęścia… A przepis?? Ja też takich potrzebuję!
    A pediatra super! Na moją nie narzekam, też jest spoko. Ale ja dla odmiany nie mam problemów z dostaniem się do przychodni.

  • No a gdzie przepis?!!!… Jak tak można, zostawić wpis w połowie… *^v^*

  • Przepis!!!!

  • no tak , nie jestem przystojnym pediatrą, przepisu niet…

  • no tak za „pieniadze” to lecza na calym swiecie dobrze i nawet uprzjmi sa,gozej sprawa ma sie juz w przychodniach,ciasteczna tez bym zjadla ;-)

  • Też robiłam te ciasteczka – wszyscy byli szczęśliwi dopóki… ciasteczka się nie skończyły ;) Chyba znów je upiekę :)

  • właśnie takich lekarzy bardzo sobie cenię – z podejściem do pacjenta (czy to dużego, czy małego) i z wiedzą. na szczęście są jeszcze tacy na świecie :) a przepis to ja też chętnie bym poznała :)

  • Ciasteczka szczęścia wyglądają apetycznie:)Ale przepisu brak.Pan doktor fantastyczny,żeby wszyscy tacy byli to byłoby super.
    Pozdrawiam.

  • Fajnie, że są lekarze z ludzką twarzą. Też chodzę do takiego. Moja córka szuka zwykle pretekstu, żeby odwiedzić pana doktora, taki fajny z niego gość ;)
    Aniu, czy wiesz, jak bardzo chodzi za mną Twoja nalewka cynamonowa? No, pewnie, że nie wiesz, bo niby skąd? Chodzi za mną. Od jakiegoś czasu. Tyle tylko, że ja nalewek nigdy nie robiłam i trochę się boję.
    Ciepłe pozdrowienia!

  • A jeśli można poprosić o szczęscie bez ciasteczek, to ja bardzo poproszę. Mogę podać adres?

  • Okazuje się, że można jeszcze trafić na tzw. „porządnego” lekarza!
    Aniu, ciasteczka wyglądają bardzo apetycznie – przyłączam się do prośby o przepis!!!!!

Facebook