pogoda na chleb…

Pogoda za oknem była paskudna. Siedziałam w kuchni przy stole czekając na ucznia. Zadzwonił telefon. „Przepraszam, ale nie przyjdę, coś mi wypadło.” Do następnej lekcji 1,5 godziny. Szmat czasu! Patrzyłam na deszcz obijający się o szybę. Pomyślałam „Taka pogoda w sam raz na pieczenie. Tak dawno nie piekłam chleba. Zdążę, spokojnie zdążę.” Chwyciłam drożdże, cukier, mleko, migiem do wyrośnięcia. Mąka, sól, jajko i masło, obowiązkowo kminkówka, wyrobiłam ciasto, przykryłam, odstawiłam, niech rośnie. Nastawiłam piekarnik, ciasto wrzuciłam do formy, jeszcze tylko posmarować żółtkiem i nacięcie na środku. Gotowe! Wstawiłam do pieca. No! Wiedziałam, że się wyrobię! Zaczęłam lekcję z dziewczyną. Zapach z pieca coraz bardziej nas rozpraszał. W połowie lekcji wyjęłam gorący chleb. I doczekać się nie mogłam, kiedy powiem dziewczynie „Goodbye. See you next week!” Ledwie zamknęłam za nią drzwi wraz z moim młodszym dzieckiem rzuciliśmy się do kuchni. „Szybko Jasiek, wyjmuj masło!” „Ja chcę końcówkę!” „Dobra, masz, smaruj. A ja foty jakieś muszę zrobić. Tylko zostaw coś dla mnie! I dla Tomka!” :)

 

chleb1chleb2

Mam sentyment do tego przepisu. To z niego upiekłam pierwszy w życiu chlebowy bochenek. Nie pamiętam już ile lat temu.

Pierwsza herbata, którą samodzielnie przygotowałam – była dla Dziadka. Miałam 5 lat i nie wiedziałam, że woda powinna być wrząca.
Pierwsze ciastka – babeczki z budyniem. Upiekłyśmy z koleżanką Edzią dla naszych kolegów. Wyszły twarde jak kamienie, ale poszłyśmy z nimi dumnie na drugi koniec wsi, niosąc ostrożnie, jak skarby największe… koledzy dzielnie zjedli.
Pierwsze danie obiadowe – risotto. Gotowałam w akademiku zapachami wabiąc do kuchni kolegów studentów. Udało się genialnie, do dziś jest moim popisowym daniem :)
Pierwsza zupa – nie był to rosół, bo tego przez wiele lat nawet nie próbowałam gotować :) Pieczarkowa. Była okropna. Coś namieszałam do niej bez sensu i udawałam, że tak ma być.
Pierwsze ciasto – keks. Kompletna klapa… wylądował w koszu. Głupi piekarnik miałam :)
Pierwszy chleb – zjadłam prawie cały sama. Był doskonały. Tak doskonały, jak ten dzisiejszy.

Od tego czasu upiekłam setki innych chlebów, z przepisów bardziej wyrafinowanych, chlebów o wiele smaczniejszych. Ale ten pierwszy to już na zawsze pozostanie szczególny. I wracam do niego z czułością.
Chleb domowy. Na wszelkie troski bezcenny. Najlepszy ciepły, z samym masłem. Mmmmmm… jaki pyszny! :)

431 total views, 1 views today

  • O! Ja też pamiętam smak chleba pieczonego przez moją babcię! Uwielbiałam zjadać piętke, resztą tez nie gardziłam, ale piętka była taka chrupiąca…

    Patrząc na zdjęcia twojego chlebka poczułam ten zapach i smak…z niczym się nie porównują dzisiejsze „chleby” sklepowe.
    Pozdrawiam

  • Anka!!!! Litości daj chociaż przepis ;)

  • Aniu z nieba mi spadłaś. Właśnie dzisiaj kupiłam ( pierwszy raz) mąkę chlebową. Mam przeogromną ochotę upiec chleb, ale z prostego przepisu. Właśnie na drożdżach. Proszę Cię daj przepis. Taki bardziej dokładny. Pamiętaj, że jestem nowicjuszką w tej materii. Pozdrawiam

  • Daj przepis, daaaaaaj….. :)

  • Nie ukrywam, że się deczko dziś przejadłam (wiem, to nie zdrowo) ale taka gorąca kromeczka albo nawet dwie jescze by mi się zmieściły ;)))
    Przepis byłby mile widziany.
    Chciałabym mieć perfumy o zapachu świeżego chleba ;)

  • U mnie chleb piecze młodszy syn niestety robi t tylko w Norwegii dla taty :( Można uśmiechnąć się o przepis?

  • :) Jutro wpiszę ten przepis. I podam jeszcze jeden, smaczniejszy :)

  • smakowicie się zrobiło

  • Piekę chlebki, bo uwielbiam. Ciasta mi nie wychodzą a chlebki tak, te pszenne i te z maka zytnią i na zakwasie. A gdzie przepis? Juz mi pachnie…

  • smacznego!
    wyglada apetycznie :-)

Facebook