zamień chemię na jedzenie

Jakiś czas temu kupiłam książkę, o której słyszałam sporo entuzjastycznych  opinii. Byłam jej ogromnie ciekawa. Przeczytałam od razu. Czy zrewolucjonizowała mój sposób żywienia i robienia zakupów? hmmm… ;)

 

chemiapn 

 

Napisana bardzo przystępnym językiem, czyta się szybko i przyjemnie. Autorka – zwykła kobieta, nie dietetyk ani żaden inny specjalista tematu,  przedstawia jak udało jej się zmienić życie swojej rodziny na lepsze i zdrowsze. Książka to poradnik.  Dowiemy się z niej jak unikać szkodliwej żywności, jakich naczyń używać, na co zwracać uwagę robiąc zakupy. Zawiera dużo tabelek pokazujących jakie dodatki możemy znaleźć w poszczególnych produktach spożywczych np. batonikach, kaszkach dla dzieci, mleku, różnego rodzaju serkach, sokach itp. Autorka dzieli się też swoimi przepisami. Wszystko to ukazane w bardzo wygodny i łatwy do odszukania sposób. Szczególnie przydatna jest wg mnie tabela szkodliwych i potencjalnie szkodliwych dodatków oraz lista konkretnych produktów uznanych przez autorkę za bezpieczne.

Książka niewątpliwie bardzo potrzebna i pożyteczna. Dla osób, które do tej pory zupełnie nie zwracały uwagi na to co kupują i jedzą, może być wcale nie lekkim wstrząsem.  Może zmobilizować do uważnego czytania etykiet i poważnego zastanowienia się nad tym, co właściwie zjadamy i dokonania dobrego wyboru w czasie zakupów. I oby tak było.
 
Ja na etykiety patrzę od dawna, wiem czego chcę unikać, co chcę jeść. Pod tym względem niczego nowego się nie dowiedziałam. Powiem, że nawet jestem bardziej rygorystyczna niż autorka i nie ze wszystkim co pisze się zgadzam (np. nie jestem zwolenniczką suplementów). Z przepisów też raczej nie skorzystam, nie są dla mnie szczególnie porywające, mam swoje, sprawdzone i ich się będę trzymać.  Rewolucji u mnie więc nie będzie, bo nie ma takiej potrzeby. Jednak… naprawdę cieszę się, że mam tę pozycję w domu. Dzięki niej łatwiej mi przekonać dzieci do pewnych rzeczy. Sami zaczęli zwracać uwagę na etykiety i rozszyfrowywać różne dziwne składniki. Oczywiście nie znaczy to, że tak od razu ochoczo chcą z każdego złego produktu rezygnować, aż tak dobrze nie ma, ale systematycznie rozbudzam ich świadomość i to na pewno zaowocuje.

Ogólnie książka jest warta polecenia. Polecam więc, jeśli jej nie znasz.
Odżywiajmy się świadomie.

Pozdrawiam!

Ania

Posted in Książki, Zdrowie | Leave a comment

święta w trawie ;)

Zielone, kwitnące, pachnące, słoneczne. Piękne, uśmiechnięte. Leniwe. Takie, jak lubię. Choć oczywiście zbyt krótkie.

Święta i po Świętach… szkoda.

a2pn

apn

a6pn

a7pn

 

Pozdrowienia i uściski!

Ania

Posted in Życie | 1 Comment

żyj tą nadzieją…

Żyj, aby zrywać łańcuchy głuchych ciężkich dni
i nagle płynąć, i myśleć, że się tylko śni
błądź wśród obłoków marzeń z tą nadzieją,
że po tobie przyjdą inni i rozgrzeszą cię

Żyj tą nadzieją, co mieli Kolumb albo Bach
żyj tą radością, dla której Chaplin wdziewał łach
żyj z tym uśmiechem, który Mona Lisa ma
żyj tym oddechem, który Maratończyk zna

Żyj poprzez mgły zwątpienia, przecież mimo to
wieszcz ostrzy pióro swoje, by przekreślić zło
i chociaż wiele przy tym łez w sobie skrył
pisał, bo wiedział dobrze, że ty będziesz żył

Żył tą nadzieją, co mieli Kolumb albo Bach
żył tą radością, dla której Chaplin wdziewał łach
żył z tym uśmiechem, który Mona Lisa ma
żył tym oddechem, który Maratończyk zna

Żyj, aby tym co żyli spłacić pewien dług
tym co przed laty brali w sztywne ręce płóg
dla swoich dzieci, wnuków szykowali świat
przez tyle długich i niewdzięcznych lat

Żyli tą nadzieją, co mieli Kolumb albo Bach
żyli tą radością, dla której Chaplin wdziewał łach
żyli z tym uśmiechem, który Mona Lisa ma
żyli tym oddechem, który Maratończyk zna

Żyj, chociaż miłość twoja trafia w ślepy mur
śnij, choć nad głową krążą czarne stada chmur
błądź po stronicach książek, to ich czerń i biel
wskażą ci jeszcze niejeden piękny cel

Żyj, aby zrywać łańcuchy głuchych ciężkich dni
i nagle płynąć, i myśleć, że się tylko śni
błądź wśród obłoków marzeń z tą nadzieją,
że po tobie przyjdą inni i rozgrzeszą cię

Żyj tą nadzieją, co mieli Kolumb albo Bach
żyj tą radością, dla której Chaplin wdziewał łach
żyj z tym uśmiechem, który Mona Lisa ma
żyj tym oddechem, który Maratończyk zna

 

 

 

 

Pozdrowienia!

Ania

Posted in Życie | Leave a comment

Wesołych Świąt!

Niech radość i szczęście
zastukają do Twoich drzwi.
Niech Wielkanoc przyniesie
wiosenny nastrój i nadzieję
oraz uśmiech
na każdy dzień.

 

easter2pn

 

Wszystkiego dobrego na Święta!

Ania

Posted in Życie | 3 Comments

każda kropla deszczu

Trudno mi w tym tygodniu uwolnić się od Beaty Pawlikowskiej ;) Ale to już niejako tradycja, że w piątek zamieszczam coś, co mi się najbardziej w danym tygodniu spodobało w dzienniku na jej stronie. Dziś więc też tak będzie. Jak zwykle optymistycznie. I z uśmiechem :)

 

rain2

 

Buziaki i uściski!

Ania

Posted in Nastroje | Leave a comment

szampon batiste

Dziś kilka słów na temat suchego szamponu, którego używam od dłuższego czasu. Od razu zaznaczę, że nie mam żadnego porównania z innymi tego typu produktami, bo ten jest pierwszym egzemplarzem w mojej łazience. I zapewne nie ostatnim :) Mówię o suchym szamponie Batiste XXL Volume.

 

batistepn

 

Jest to połączenie suchego szamponu i lakieru do włosów. Ma za zadanie przedłużać świeżość i nadawać objętości. Moim zdaniem idealnie się z tego zadania wywiązuje.

  • ma ładny, delikatny i niemęczący zapach
  • nie pozostawia białego proszku na włosach
  • doskonale unosi włosy u nasady
  • moim cienkim i delikatnym włosom nadaje w mgnieniu oka niesamowitej objętości
  • usztywnia je trochę, ale akurat dla mnie to plus (stosuję tylko przy skórze głowy)
  • fryzura jest utrwalona i świetnie się trzyma

Zazwyczaj stosuję ten szampon po umyciu i wysuszeniu włosów i używam go jako stylizatora (o tą objętość mi głównie chodzi). Zdarza mi się spryskać nim włosy przyklapnięte i lekko przetłuszczone przy skórze i wtedy faktycznie trochę je odświeża, ale jednak to nie to samo, co świeżo umyte.
Należy naprawdę uważać z ilością produktu. Jeśli przesadzimy, włosy będą sztywne i nieprzyjemne. Można je potem wyczesać i sytuacja nieco się poprawi, zdecydowanie jednak lepiej dać go za mało niż za wiele.
Nie podrażnia mi skóry głowy, nie zauważyłam wysuszania włosów, a używam prawie każdego dnia.
Zdecydowanie ten suchy szampon pozostanie ze mną na dłużej. Jestem z niego bardzo zadowolona i polecam! :)

Pozdrowienia!

Ania

Posted in Uroda | Leave a comment

lovely kiku

Palę kolejny z moich wosków Yankee Candle. Tym razem wybrałam go świadomie, nie potrzebowałam uciekać się do wyliczanki. Pogoda zrobiła się bardziej jesienna, niż kojarząca z wiosną. Chryzantem mi się zachciało. Uwielbiam chryzantemy. I co z tego, że z cmentarzem się kojarzą? Kocham ich zapach.

Lovely Kiku

 

kikupn

 

Według opisu to połączenie chryzantemy, lekko pieprznego zapachu wanilii i kwiatu wiśni. Ma być wiosenny, odświeżający i azjatycki.

Gdy odpakowałam wosk z folii, czułam chryzantemę. Zapach bardzo intensywny i piękny. Byłam zachwycona. Kiedy zaczął się topić, wydobyły się inne, trudne do zidentyfikowania nuty, chryzantema gdzieś jakby zanikła. Nie nazwałabym tego zapachu odświeżającym. Jest bardzo mocny. Tak mocny, że zaczyna mnie w pewnym momencie, całkiem niedługo od zapalenia, wiercić w nosie i muszę zgasić, bo czuję, że się duszę. Jeszcze mi się to z żadną świeczką nie zdarzyło. Robiłam kilka podejść i za każdym razem jest to samo. To chyba ten pieprzny zapach wanilii, faktycznie coś takiego czuję, to bardzo dobre określenie.
Nie mogę powiedzieć, że nie podoba mi się ten zapach, on nie jest nieprzyjemny. Wolałabym jednak, by to była dobrze wyczuwalna i jednoznacznie zdefiniowana chryzantema, tego się głównie spodziewałam. Małe rozczarowanie. Wosk po wystudzeniu natomiast pachnie słodko, delikatnie i waniliowo. Ciekawa sprawa.
Wypalę go pewno do końca, choć w takim tempie potrwa to dłużej niż zwykle. Wypalę i zapomnę. Nie wrócę do tego zapachu na pewno. Nie ma szans zostać ulubionym. Szkoda.

Pozdrowienia i uściski!

Ania

Posted in Nastroje | 1 Comment