kocham ćwiczyć!

Gdy w ubiegłym tygodniu po długiej przerwie od aktywności fizycznej wreszcie wróciłam do ćwiczeń, wpadłam w panikę. W trakcie treningu okazało się, że moja kondycja okropnie spadła, mięśnie się zastały i bolą, nie jestem w stanie wykonać tego, co robiłam bez najmniejszego wysiłku. Cała zdyszana i zalana potem siadłam i niczym dziecko zaczęłam beczeć. Z bezsilności i złości na samą siebie. Jak mogłam tak głupio zaprzepaścić to, na co tyle pracowałam? No jak mogłam??? Przysięgłam sobie wówczas, że już nigdy nie dopuszczę do przerwy w treningach dłuższej niż dwa dni. Nie dopuszczę i już!

Ćwiczę. Pogoda zupełnie nie sprzyja intensywnemu wysiłkowi, ale na pewno się nie poddam. Zaczynam odzyskiwać utracone siły, z każdym dniem jest lepiej, choć pewno jeszcze zejdzie zanim dojdę do punktu, z którego bezsensownie zaczęłam się cofać. Najważniejsze, że po treningu już nie płaczę, a na nowo odczuwam to endorfinowe szczęście. Wiem, że będzie dobrze. Nie ma innej opcji! Kocham ćwiczyć!!!!

Kupiłam płytę E. Chodakowskiej “Turbo wyzwanie”. Jeszcze tego nie przetestowałam w praktyce, przejrzałam tylko pobieżnie. Już mogę powiedzieć, że się z tym treningiem polubimy, na pewno nie będzie leżał odłogiem. Żadna z płyt, którą mam nie będzie leżała! :)

 

turbopn

 

Dzień bez aktywności fizycznej dniem straconym. Jak dobrze, że znów to wiem!

Pozdrowienia!

Ania

Posted in Uroda, Zdrowie | 1 Comment

najnowszy nabytek książkowy

Na książkę Ewy Chodakowskiej “Przepis na sukces” miałam ochotę odkąd tylko się pojawiła.  Odstraszały mnie jednak od niej dwie rzeczy – wszędzie widziałam książkę zafoliowaną, bez egzemplarza, który mogłabym przekartkować, by widzieć co jest w środku oraz cena, która wydawała mi się zbyt wysoka jak na coś, czego nie mogę przed zakupem dokładniej obejrzeć i na własne oczy się przekonać czy warto.
W ubiegłym tygodniu w Carrefourze odkryłam, że za książkę mogę zapłacić znacznie mniej i w dodatku był egzemplarz do pooglądania. Właściwie odkąd wzięłam go ręki, wiedziałam, że ta pozycja znajdzie się w moim koszyku.

 

pnspn

 

Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy – książka jest bardzo ładnie wydana, podoba mi się wizualnie, a to dla mnie dosyć ważna sprawa. Choć oczywiście zdecydowanie ważniejsza jest zawartość. I tu też jest dobrze.

Teoretyczny wstęp mówi o zasadach racjonalnego odżywiania, podaje złote reguły, omawia wartościowe produkty, sugeruje listę zakupów i zasady komponowania diety. Niby nic nowego, ale zawsze warto przeczytać, przypomnieć sobie, utrwalić. I nie zapomnieć o zastosowaniu w praktyce, rzecz jasna ;)
Część druga to przepisy. Podzielone są na części: śniadania, drugie śniadania, obiady, podwieczorki i kolacje. Każdy jest bardzo prosto i przejrzyście napisany, niektóre zobrazowane są zdjęciami (do kilku zdjęć jak zwykle mam lekkie wątpliwości, czy dokładnie to pokazują, co powinny, a nie coś podobnego, ale ogólnie nie jest źle). Każdy przepis ma podaną wartość energetyczną i wartości odżywcze. Możemy dowolnie komponować sobie jadłospis na dany dzień, wybierając to, na co mamy ochotę na dany posiłek zjeść i możemy być pewni, że wszystko będzie dobrze zbilansowane za każdym razem. Potrawy są proste, szybkie do wykonania, z łatwo dostępnych składników. Może nie ma w nich nic specjalnie odkrywczego i sama bez problemu mogłabym to wszystko sobie na bieżąco wymyślać, ale o ileż łatwiej jest sięgnąć do książki po podpowiedź czy inspirację :) Wypróbowałam dwa pomysły obiadowe, a mam ochotę na w wszystko. Jedyne do czego mogę się tutaj przyczepić – brakuje mi spisu tych przepisów, by można było łatwo znaleźć bez wertowania całej książki.
Ostatnia część to ćwiczenia na mięśnie brzucha. Znajdują się one również na dołączonej do książki płycie. Krótki piętnastominutowy dodatek do codziennego treningu. Bardzo fajny i już od kilku dni korzystam.

Podsumowując – jestem bardzo zadowolona z zakupu tej właśnie książki. Polecam.

Ania

Posted in Książki, Uroda, Zdrowie | 3 Comments

coś dobrego na niedzielę

Przychodzę dziś z prostym przepisem. Absolutnie nie będzie to nic słodkiego! Propozycja obiadowa albo kolacyjna. Pyszna. Zainspirowana książką Ewy Chodakowskiej “Przepis na sukces” (lekko zmodyfikowałam oryginał), z której to mam ochotę wypróbować wszystko :) Polecam!

 

salmon0pn

 

 

Łosoś pieczony z warzywami
(2 porcje)

2 kawałki łososia (po ok. 15 dag)
czerwona papryka
2 cebule
bakłażan
2 pomidory

marynata:
2 łyżki oliwy
1 łyżeczka musztardy
sok z połówki cytryny
2 łyżki posiekanego koperku
sól, pieprz

 

 

salmon1pn

 

  1. Pokrój paprykę w paski, bakłażana i cebule w półplasterki, pomidory w ósemki.
  2. Warzywa i kawałki łososia włóż do miski.
  3. Połącz składniki marynaty.
  4. Polej marynatą zawartość miski, wymieszaj wszystko. Przykryj folią i wstaw do lodówki na ok 2 godziny.
  5. Rozgrzej piekarnik (ja korzystam z funkcji grill) do temperatury 180 stopni C.
  6. Przygotuj dwa kawałki folii aluminiowej. Na każdym ułóż łososia i połowę warzyw.
  7. Zawiń w folię i piecz ok 20 minut. Po tym czasie folię trochę rozwiń i piecz kolejne 20 minut.

Smacznego!

Ania

Posted in Kuchnia | Leave a comment

piosenka na weekend

Sometimes I get to feelin’
I was back in the old days – long ago
When we were kids when we were young
Things seemed so perfect – you know
The days were endless we were crazy we were young
The sun was always shinin’ – we just lived for fun
Sometimes it seems like lately – I just don’t know
The rest of my life’s been just a show

Those were the days of our lives
The bad things in life were so few
Those days are all gone now but one thing is true
When I look and I find I still love you

You can’t turn back the clock you can’t turn back the tide
Ain’t that a shame
I’d like to go back one time on a roller coaster ride
When life was just a game
No use in sitting and thinkin’ on what you did
When you can lay back and enjoy it through your kids
Sometimes it seems like lately – I just don’t know
Better sit back and go with the flow

Cos these are the days of our lives
They’ve flown in the swiftness of time
These days are all gone now but some things remain
When I look and I find no change

Those were the days of our lives – yeah
The bad things in life were so few
Those days are all gone now but one thing’s still true
When I look and I find
I still love you

I still love you

 

 

Ania

Posted in Nastroje | Leave a comment

własne życie

Wracamy do piątkowych inspiracji od Beaty Pawlikowskiej.

W tym tygodniu żyję.  Własne życie.

 

zyje_moje

 

Buziaki!

Ania

Posted in Samodoskonalenie | Leave a comment

kuchnia

Po remoncie w mojej kuchni właściwie niewiele się zmieniło. Kolor jednej ściany, minimalnie kolor jednej wnęki, przestawiłam kilka drobnych sprzętów. Stół i krzesła nadal czekają na wymianę. Całość jest jednak tak czysta i wygląda tak cudownie świeżo, że z największą przyjemnością wchodzę do tego wnętrza. Uwielbiam moją kuchnię.

 

1pn

2pn

3pn

4pn

5pn

6pn

7pn

8pn

 

Z prawdziwą radością będę tu przygotowywać same zdrowe i same fit potrawy.
Już przygotowuję :)

Ania

Posted in Kuchnia, Mieszkanie | Leave a comment

co robiłam, kiedy mnie nie było

Przez ostatni miesiąc nie robiłam nic takiego, czym warto by się jakoś szczególnie chwalić… Prawdę mówiąc, niektóre rzeczy lepiej byłoby przemilczeć, aby nie demotywować :)

  • prawie w ogóle nie ćwiczyłam (ale już wpadam w trans aktywności i widzę, że nic tak dobrze na moje fizyczne i psychiczne samopoczucie nie działa jak porządny trening)
  • jadłam mnóstwo niezdrowych rzeczy (niektórych szczerze żałuję, innych ani odrobiny :P – też już wróciłam na właściwą drogę)
  • w związku z powyższymi odnoszę wrażenie, że się przyokrągliłam (mam, na co zasłużyłam)
  • cały czas kontynuowałam ssanie oleju – minęły już trzy miesiące i efekty są dokładnie takie, jak opisałam TUTAJ po pięciu tygodniach. Jeszcze to pociągnę, ale to na czym mi najbardziej zależało niestety nie rokuje nadziei.
  • trochę czytałam, ale nie tak dużo, jak bym chciała (aktualnie czytam “Panią Jeziora”, ale z innej biblioteki niż moja osiedlowa… tam ktoś trzyma egzemplarz już nawet nie wiem, który miesiąc i bym się nie doczekała pewno…)
  • remontowałam mieszkanie i znakomita jego większość jest już jak nowa (to co zostało – sypialnia i pokoje dzieci – powinno pójść gładko i szybko)
  • sprzątałam po remoncie – gruntowne porządki nie są tym, co  lubię najbardziej…
  • robiłam mnóstwo innych rzeczy, nie istotnych na tyle, żeby był sens o nich tutaj pisać

A teraz proszę zabrać mi czekoladki, które dostałam rano i cały dzień mi do nich wzrok umyka :P

 

bombonierkapn

 

Pozdrowienia!

Ania

Posted in Życie | Leave a comment