haul z drogerii DM

Nie było mi dane pojechać w lutym do Niemiec. Nie mogłam wpaść do pierwszej napotkanej na drodze drogerii DM, by pobuszować wśród kosmetyków P2, czy masek na twarz Schaebens. Żałowałam naprawdę bardzo mocno. Ale nie za długo. Dostałam kilka dni temu wszystko czego chciałam!

Dobrze mieć mężczyznę, który bez słowa protestu, marudzenia czy innych wątpliwości podaruje Ci Twoje marzenia. Małe i duże, kosmetyczne i inne też ;)

Mam dwa tusze do rzęs z P2.

Jeden z nich to oczywiście Volume Affair, pisałam o nim jakiś czas temu – jeśli nie pamiętasz zerknij TUTAJ. Chciałam wiedzieć, czy rzeczywiście jest tak świetny, jak to zapamiętałam. Byłam ogromnie ciekawa, jak wypadnie dziś na moich rzęsach. Szczególnie w porównaniu z moim ostatnim mega hitem False Lash Effect Fusion, którego wtedy nie znałam.

Pomalowałam się wczoraj Volume Affair P2 i już mam pierwsze zdanie na ten temat. Ale wiem też, że muszę trochę poczekać, by wydawać ostateczne opinie. Ty też poczekasz, prawda? ;)

 

tuszP2

 

Drugi tusz z drogerii DM, który miałam ochotę wypróbować to Xtreme volume false lashes P2. Nazwa obiecuje dokładnie to, o co mi chodzi. Opakowanie bardzo zachęcające. Już go oczywiście miałam na rzęsach. Tylko jeden raz, więc z opinią też się wstrzymam. Ale chyba nie jest źle :) 

Szczoteczka nie do końca z gatunku moich ulubionych, no ale trudno. Maluje się nią oczywiście dobrze. Wygląda tak:

 

tuszP2szczotka

 

Bardzo zależało mi na bazie pod cienie. Mam ją! Niestety czeka aż wykończę inną…

Perfect Eyes base P2 – najlepsza baza, jakiej miałam okazję używać.

 

bazaP2

 

Kto ogląda kanał Szusz na YT, ten wie co ona z drogerii DM od jakiegoś czasu na okrągło poleca. Musiałam sprawdzić, czy konturówka do ust P2 w kolorze 010 nude serio jest taka wspaniała. I powiem Ci, że TAK, naprawdę jest! Mam, wypróbowałam i już to wiem :) Nie dziwię się zachwytom Szusz nad tym produktem.

 

liplinerP2

 

Ostatnia rzecz z drogerii DM, na której zależało mi ogromnie, to oczywiście maski Schaebens. Dostałam ich taką ilość, że oniemiałam z radości :) Siadłam, rozłożyłam je przed sobą i długą, bardzo długą chwilę napawałam swe oczy tym słodkim widokiem. Teraz nie ma siły – zużyję to wszystko i będę cudnie piękna. I już!

 

schaebens

 

Nadal nie wiem, którą z masek nałożę jako pierwszą i w jakiej kolejności będę ich używać. Chyba tradycyjnie zrobię wyliczankę ;) Wszystkie miałam (no może poza Himbeer Maske, bo coś jej nie kojarzę) i wiem, że są fajne, choć faworytką pozostaje czekoladowa. Słodkie maskowe szaleństwo, prawda?

Haul z drogerii DM uważam za niesamowicie udany. Teraz już mogę być kosmetyczną minimalistką i niczego nie kupować przez naprawdę wiele tygodni. Zobaczymy, jak wyjdzie to w praktyce.

Chyba puder mi się kończy… :D

Niedzielne pozdrowienia i uściski!

Ania

Posted in Uroda | Tagged , , , , | Leave a comment

piosenka na weekend

Zły tytuł napisałam. To wcale nie będzie piosenka. To cudna muzyka i niesamowity teledysk. Zakochałam się od pierwszego usłyszenia/obejrzenia. Absolutnie piękne. Musisz to zobaczyć, musisz tego posłuchać! Może też się zakochasz… :)

Marcin Wyrostek – „Śmierć Marii Królowej Szkotów”


 

Pozdrowienia i uściski!

Ania

Posted in Nastroje | Leave a comment

wewnętrzne słońce

Jak co piątek, dziś kilka słów motywujących, które tradycyjnie pożyczyłam od Beaty Pawlikowskiej. W tym tygodniu najbardziej spodobało mi się wewnętrzne słońce

 

wewn_slon

 

Zrobisz tak jutro?

Zdarzyło Ci się kiedyś, że rano otworzyłaś oczy  i od razu coś poszło nie tak? Może budzik nie zadzwonił o właściwej porze, może z miejsca przytłoczyły Cię myśli o trudnych sprawach, które w tym dniu czekały na załatwienie, a może znienacka obudził Cię kot wskakując na poduszkę tuż nad Twoją głową? W dodatku ta pogoda za oknem… Powiedziałaś sobie “To będzie paskudny dzień!”.

I faktycznie był.

Ubierając się nerwowo, podarłaś ostatnią parę rajstop, pijąc w pośpiechu kawę upuściłaś filiżankę – nie dość, że się potłukła, to jeszcze trzeba ścierać pół podłogi w kuchni, uciekł Ci przed nosem tramwaj, stałaś w nieskończoność na czerwonych światłach, spóźniłaś się do pracy itd. itd. Jedno nieszczęście pociągało następne. A Ty byłaś coraz bardziej zła i sfrustrowana.  Niech ten paskudny dzień już się skończy!

Znasz to skądś? Z pewnością. Tak jak i ja. Ale wiesz, że wszystko może wyglądać zupełnie inaczej, prawda? Kot na pewno rankiem wskoczy na Twoją poduszkę, ale Ty nie musisz się z tego powodu od razu denerwować. “Ty głupi kocie!” zawsze można przecież zmienić w “Hello Kitty, how are you?” – to brzmi lepiej, o wiele lepiej. Łatwo powiedzieć, co…?

Zaraz po obudzeniu, jeszcze w łóżku, gdy leżysz z zamkniętymi oczami i słodko pachniesz snem – włącz swoje wewnętrzne słońce. Nie wywołuj pierwszą myślą złego dnia. Powiedz “Niech się dzieje co chce, ten dzień będzie PIĘKNY!”. I zobaczysz, że to działa.

Nie ważne jak się zaczął. Nie ważne ile trudnych zadań jest przez Tobą. Z uśmiechem pójdziesz przez przeszkody. Dasz radę.  Bo to jest przecież Twój dobry dzień. Ciesz się chwilą. Nie pozwól, by cokolwiek zasłoniło radosne promyki Twoich myśli. Nie ma chmur! Pyzate słońce Cię przekona, że nawet jeśli coś się nie udało, to wiesz, to jest w jakimś celu – na pewno czeka na Ciebie lepsze rozwiązanie. Na mnie zawsze czeka.

Z dobrym nastawieniem możesz wszystko. Dobre nastawienie prowadzi Cię wesoło poprzez dzień. Jeden, drugi, trzydziesty. I wiele następnych.

Stłukłaś filiżankę? I tak ich masz za dużo, nie mieszczą się w szafce. Brudna podłoga? Przyznaj, że przed tą kawą niewiele była czystsza; może wreszcie po pracy weźmiesz się za porządki???

Życie jest piękne. Nie warto psuć go toksycznymi myślami. Myśl pozytywnie. A wtedy wszystko pozytywnie będzie się układać.

Jutro jest Twój nowy dobry dzień. Mój również.

Buziaki!

Ania

Posted in Samodoskonalenie | Tagged , | Leave a comment

pielęgnacja włosów po farbowaniu (rozjaśnianiu)

Włosy po farbowaniu, szczególnie rozjaśniane, po wielokrotnie powtarzanych zabiegach koloryzujących mogą stać się suche, łamliwe, spuszone, szorstkie i nieprzyjemne w dotyku. Moje przez lata takie właśnie były. Na szczęście to zamierzchła przeszłość. Odkąd zostałam włosomaniaczką (z umiarem) minęło sporo czasu. Nauczyłam się dbać o swoje włosy i zapewniać im to, czego rzeczywiście potrzebują. Jestem naprawdę zadowolona z ich obecnego stanu. Żałuję tylko, że nie ma szans, by nabrały objętości :/

 

pofarbowaniu1

 

Zajmowanie się włosami nie zabiera mi nie wiadomo ile czasu. Wystarczy, że trzymam się kilku prostych reguł.

1. Przede wszystkim włosy farbuję zawsze u fryzjera.

Nie muszę za każdym razem farbować włosów na całej długości. Na dobrą sprawę bardzo rzadko to robię. Spokojnie wystarczy nałożyć farbę na sam odrost. Samodzielnie nigdy nie zrobiłabym tego tak sprawnie, jak osoba w salonie. I co najważniejsze – końcówki mają kontakt z farbą jedynie przy spłukiwaniu. Niestety odrost szybko zaczyna mi przeszkadzać, likwiduję go więc częściej niż bym chciała.

2. Regularnie podcinam końcówki.

W sezonie czapek, szalików i kurtek z suwakami, to sprawa raczej oczywista, że kondycja najniższych partii włosów może się pogorszyć. Dodajmy do tego różnicę temperatur, suszarki, lokówki, prostownice i nawet zabezpieczanie serum czy olejami nie zawsze uchroni nas przed przesuszeniem czy łamaniem. Końcówki trzeba ciąć. W ubiegłym tygodniu pozbyłam się ok 5 cm. Bez żalu ;)

3. Czeszę się tylko szczotką Tangle Teezer.

Nie wyobrażam sobie bez niej życia. Już przestali na mnie dziwnie patrzeć u fryzjera, kiedy wyjmuję ją z torebki, by rozczesać plątaninę powstałą po myciu ;) Jest genialna! Zamienię tylko na nowy egzemplarz!

 

pofarbowaniu7

 

4. Stosuję służącą moim włosom pielęgnację.

Przez pierwsze dwa tygodnie po farbowaniu moja pielęgnacja różni się trochę od normalnej i o takiej “pofryzjerowej” pielęgnacji właśnie dziś napiszę. Dbam wtedy o to, by przesuszone włosy jak najbardziej nawilżyć znanymi mi i sprawdzonymi środkami – żadnych eksperymentów w tym okresie.

Obecnie moja pielęgnacja po farbowaniu wygląda  następująco:

  • olej

pofarbowaniu2

 

Przed każdym myciem nakładam na włosy olej. Jeżeli mam czas i myję głowę w ciągu dnia – jest to Amla (na ok 60 minut). Jeżeli jednak potrzebuję mieć świeżą fryzurę rano – na noc daję Olejek łopianowy Green Pharmacy.

  • szampon

pofarbowaniu3

 

W okresie “po farbie” dobrze sprawdza się u mnie szampon Eva Natura z rumiankiem, nagietkiem i lipą. Normalnie powoduje przetłuszczanie, nie mogę więc stosować go przez cały czas, ale w okresie regeneracji włosów – jest idealny.

  • odżywka/maska

pofarbowaniu4

 

Powróciłam do maski Bingo Spa – masło shea i pięć alg oraz zamiennie stosuję maskę Alverde masło shea i awokado. Od razu widać co moje włosy lubią najbardziej. Obydwa produkty są świetne – wygładzają, nabłyszczają, nadają miękkości. Polecam je z całego serca!

  • odżywka bez spłukiwania

pofarbowaniu5

 

Jeżeli nadal mam mały problem z rozczesaniem, spryskuję włosy ekspresową odżywką Mrs Potter’s z imbirem. To nie jest stały punkt programu, używam sporadycznie, tylko w razie konieczności. Pomaga.

  • wcierka

pofarbowaniu6

 

Nikogo chyba nie zdziwi woda brzozowa Gloria :) Ją akurat stosuję regularnie i nie zamierzam przestać. Najlepsza! Tobie również polecam.

A teraz….

Popatrz na mnie!
I uśmiechnij się!

 

pofarbowaniu8

 

Buziaki!

Ania

Posted in Uroda | Tagged , , | Leave a comment

deser z tapioki

Tapioka – do niedawna chyba się jej bałam ;) Produkt był zupełnie mi nieznany, jakiś taki dziwny kulkowaty i w ogóle o co chodzi? Na wszelki wypadek – omijałam.

Odkąd zaczęłam interesować się kuchnią wegetariańską i wegańską, w różnych przepisach napotykałam na tapiokę dosyć często. Któregoś dnia odważyłam się ją kupić. Najpierw w postaci mąki. Zrobiłam z niej idealne moim zdaniem naleśniki (przepis pojawi się, jak znów uda mi się mąkę nabyć – tamta dawno temu się skończyła, a ostatnio w sklepach, w których się zaopatruję mąki z tapioki ani śladu…).

Po naleśnikach dojrzałam do zakupu tapiokowych kulek. Trochę mnie poniosło. Kupiłam duże, małe i coś, co wygląda jak grysik. Jak szaleć, to szaleć, a co!

 

tapiokapn1

 

 

Na zakupie me szaleństwo się skończyło. Tapioka leżała w szufladzie, a ja znowu boczkiem, boczkiem wokół niej krążyłam.

Ani trochę nie czaiło się za to moje Młodsze Dziecię. Kulki tak małe jak i duże (wolimy te mniejsze) pożytkowało bardzo ochoczo przygotowując Bubble Tea. Dziecię nie marnuje produktów. Zawstydziło mnie nieco. Postanowiłam spróbować zmierzyć się w końcu z tymi kulkami. Zrobiłam deser. Najprostszy, jaki można z tapioki. Cudowny. Użyłam do niego tapiokowego grysiku :)

 

 

tapiokapn2

 

 

Kokosowy deser z tapioki.
(2 porcje)

3 czubate łyżki grysiku z tapioki
puszka (40 dag) mleka kokosowego
(pamiętaj – wybierz takie, które w składzie ma tylko kokos i wodę!)
ksylitol – w ilości do smaku
(możesz zastąpić go cukrem, miodem, stewią – czym chcesz)
owoce, mus owocowy, konfitura, czekolada posiekana na kawałki, dowolne bakalie – wszystko na co tylko masz ochotę

 

 

tapiokapn3

 

 

  1. Wsyp tapiokę do garnka, zalej połową mleka kokosowego, odstaw na 10 minut, by nasiąkła.
  2. Dolej resztę mleka, wymieszaj, postaw na niewielkim ogniu.
  3. Cały czas mieszając zagotuj.
  4. Dosyp ksylitolu – tyle ile potrzebujesz, aby było słodkie. Jeśli masz ochotę, możesz w tym momencie dodać kakao, aby powstał deser kakaowy.
  5. Zamieszaj i odstaw na kilka minut, by trochę przestygło.
  6. Przełóż deser do miseczek.
  7. Schłodź przez co najmniej godzinę w lodówce.
  8. Wyjmij z lodówki.
  9. Teraz pora na ulubione dodatki!

Smacznego!

 

 

tapiokapn4

 

 

Deser można dowolnie modyfikować i za każdym razem inaczej (ale równie dobrze!) smakuje. Jeśli nie jesteś amatorem mleka kokosowego – wykorzystaj jakiekolwiek inne, też będzie odpowiednie. Posyp po wierzchu czymś co lubisz. Będzie pysznie. Sprawdziłam chyba każdy wariant.

Ja najbardziej lubię z konfiturą truskawkową.

Porcja z sercem jest dla Ciebie ;)

Buziaki!

Ania

Posted in Bez glutenu, Kuchnia, Wegetariańskie | Leave a comment

“Pentagram” Jo Nesbo

Kocham ten stan, kiedy nie mogę oderwać się od książki. Czytam i wiem, że nie przestanę dopóki nie dotrę do ostatniej strony. Stan, w którym lektura pochłania mnie bez pamięci i świat rzeczywisty nie istnieje.

“Pentagram” Jo Nesbo skończyłam w nocy o 2.27. To druga książka tego autora, która wpadła mi w ręce. Na pewno nie ostatnia!

 

pentagram

 

Komisarz Harry Hole na naszych oczach rozwiązuje zagadkę seryjnego zabójcy nazwanego Kurierem Śmierci, który na miejscu zbrodni pozostawia po sobie ślad – pentagram. Błyszczą czerwone diamenty, od pierwszej strony towarzyszy nam krew, zalewa nas fala upałów, ale absolutnie nie brakuje przy tym wody. Słuchamy tu dużo muzyki, jemy śledzie i chleb fenkułowy, regularnie wdychamy alkoholowe opary i podtruwamy się papierosowym dymem. Swoje znaczenie ma też seks.

Sprawa nie jest prosta.

Jak myślę tak jak każdy, kto czyta kryminały, ja również w trakcie lektury doszukuję się winnego, rozglądam za poszlakami, zastanawiam kto jest najmniej podejrzany, bo to pewnie ta osoba ostatecznie okaże się mordercą. Zazwyczaj typuję bezbłędnie. W tym przypadku mi się nie udało.

Jo Nesbo bawi się z czytelnikiem. Co rusz sprytnie i wiarygodnie podsuwa fałszywe tropy, wyprowadza w pole, manipuluje, zastawia pułapki, wodzi Cię za nos. Robi to w sposób doskonały – myślisz, że już wszystko wiesz, a tu… pojawiają się nowe wskazówki, całkowicie różne od poprzednich i równie jak tamte – do niczego nieprzydatne; znów idziesz złą drogą i widzisz rzeczy i zdarzenia tak, jak chce tego autor. Tutaj rzeczy i zdarzenia nie zawsze są tym, czym się wydają, bywają też zawirowania czasowe ;)

“Pentagram” to kryminał, jakie lubię najbardziej. Podobają mi się te wprowadzające w błąd igraszki, przekonywujące, nienachalne, bardzo dobrze przemyślane. Podobają mi się wyraziste postacie i sposób ich przedstawienia, ich portrety psychologiczne, dialogi. Lubię styl Jo Nesbo. Majstersztyk i już! Moja opinia nie może być inna – zachwyt, pełen zachwyt.

Zakończenie…

Jak dla mnie wyjaśnienie głównego wątku jest nieco naciągane. Zadowala mnie, jednak autor odrobinę tu przekombinował. Wolałabym coś prostszego. Z drugiej strony – gdyby zabójca poszedł prostą drogą, nie byłoby tak ciekawie w środku opowieści ;)

Książka bardzo mi się podobała. Polecam bez chwili wahania.

I lecę czytać Koontza ;)

Buziaki!

Ania

Posted in Książki | 2 Comments

piosenka na weekend

Świat się pomylił

Każdy deszcz
każda noc
nagi księżyc
jego czuły wzrok
zapach traw
ciepło dni
jakby trochę magii
ktoś odebrał im
radzę sobie świetnie
przecież wiesz
tylko w snach powraca
myśl że tam
na dnie

Został twój ślad
głęboko tam
twoja muzyka we mnie gra
tam na dnie
został twój ślad
i moja łza
bo świat się pomylił

Pierwszy śnieg
uśmiech mój
dźwięki miasta
kolor snów
jego szept
każdy świt
jakby trochę magii
ktoś odebrał im
tylko morzu mogłam
zwierzyć się
jak złamana w głębi
jestem
tam na dnie

Został twój ślad
głęboko tam
twoja muzyka
we mnie gra
tam na dnie
został twój ślad
i moja łza
bo świat się pomylił

powiedz że
kiedyś uda się
uwolnić duszę mą
z uścisku twoich rąk

tam na dnie

Został twój ślad
głęboko tam
wciąż twoja uśmiechnięta twarz
tam na dnie
został twój ślad
i wielki żal
bo świat się pomylił
świat się pomylił

 

 

 

 

Sobotnie pozdrowienia!

Ania

Posted in Nastroje | Leave a comment